Ataki na chrześcijan w Pakistanie w 2010

31.05.2010: Chrześcijańska rodzina zmuszona do ucieczki z rodzinnego miasta. Powód? Muzułmanie zgwałcili ich 12-letnią córkę

Chrześcijanin, który oskarżył muzułmanina o zgwałcenie jego 12-letniej córki musiał uciekać wraz ze swoją rodzina z miejscowości leżącej w prowincji Pendżab po tym, jak otrzymał list z pogróżkami, że zostanie zabity, a policja nie podjęła śledztwa w sprawie gwałtu. Będąc w sytuacji zagrożenia swego życia, Zafar Masih opuścił zdominowane przez muzułmanów miasto Nai Abadi Tatlay Aali po 10 dniach od momentu, gdy oficjalnie oskarżył Ali Ahmeda, 28-letniego biznesmena o to, że w dniu 12 maja pobił i zgwałcił jego 12-letnia córkę. Jego córka, której imienia nie podano do wiadomości publicznej, ze łzami w oczach opowiedziała agencji Compass Direct News jak doszło do pobicia i gwałtu, gdy przyszła do domu Ali Ahmeda, gdzie pracowała jako służąca.

Z jej relacji wynika, że kiedy weszła do swego pokoju była bardzo zaskoczona, ponieważ zastała w nim swego pracodawcę. Schwycił  on ją za włosy i powiedział, aby przespała się z nim. Gdy dziewczynka odmówiła  jakiegokolwiek kontaktu seksualnego z tym człowiekiem, bardzo go to rozłościło. Pobił ją, a następnie zdarł z niej ubranie. Dziewczynka zaczęła krzyczeć, ale nikogo nie było w domu w tym czasie i nikt jej nie usłyszał. Ali Ahmed obezwładnił ją, a wszelki opór z jej strony był daremny. Po zgwałceniu zagroził jej poważnymi konsekwencjami jeśli komuś o tym powie, i że zabije jej całą rodzinę, jeśli rozpowie o gwałcie. Po powrocie do domu wysłała natychmiast swego młodszego braciszka po ojca, który pracował w tym czasie na pobliskim polu. Masih, jej ojciec od razu poszedł na posterunek policji w Tatlay Aali i złożył doniesienie na Ahmeda.

Inspektor policji Iqbal Ojjhra odmówił przyjęcia zgłoszenia o przestępstwie i zaczął naciskać na ojca dziewczynki, aby wycofał  zgłoszenie o przestępstwie. Jednocześnie Imtiyaz Kharral największy właściciel ziemski w okolicy oraz miejscowy wpływowy polityk zagrozili, że okaleczą lub nawet zabiją go, jeśli nie wycofa oskarżenia. Masih jednak nie wycofał zgłoszenia o przestępstwie. „Jednoczenie inspektor  Ojjhra wyszukiwał codziennie różne powody, aby nie przyjmować mojego zgłoszenia". Inspektor Ojjhra zaprzecza wszelkim oskarżeniom ze strony ojca dziewczynki. Jak stwierdził w rozmowie z przedstawicielem agencji Compass Direct News, nie zarejestrował zgłoszenia o przestępstwie, ponieważ nie chciał narażać godności chrześcijańskiej dziewczynki na zniesławienie i dlatego też zaproponował rozpatrzenie tej sprawy przez lokalny organ samorządowy zwany "punchayat".

Arif Masih, przedstawiciel wspólnoty chrześcijańskiej w Nai Abadi Tatlay Aali powiedział agencji CDN, że następnego wieczora tj. 13 maja, Kharral zwołał zebranie na swej farmie, na którym byli obecni inspektor Ojjhra, miejscowi przedstawiciele muzułmańscy i grupa policjantów. Wezwano na to spotkanie również Zafara Masiha oraz jego dzieci, Arifa Masiha oraz inne rodziny chrześcijańskie mieszkające w tej miejscowości. Z relacji  Masina wynika, że „w domu Imtiyaza Kharrala nie pozwolono wypowiedzieć się lub wyrazić własną opinię żadnemu chrześcijaninowi, ponieważ ten bogaty właściciel ziemski uważa siebie za przywódcę całego miasta. Nawet ja będąc przedstawicielem chrześcijan w mieście nie mogłem zabrać głosu w sprawie córki Zafara Masiha lub przedstawić żądania chrześcijan".

Głos zabrał jedynie Kharral mówiąc, że „istnieją tylko dwie opcje - albo Zafar Masih wycofa swe oskarżenie o gwałt albo  on wraz swą rodziną, jak również inne rodziny chrześcijańskie muszą wyprowadzić się z Nai Abadi Tatlay Aali. Arif Masih powiedział, że Kharral pominął całkowicie fakt, że dziewczynka będzie całe życie żyła naznaczona tym wydarzeniem. Jednocześnie jest on przekonany, że Imtiyaz Kharral i Ali Ahmed mają duży wpływ na komendanta miejscowej policji Iqbala Ojjhra". Khalid Gill, prezes Fundacji Prawników Chrześcijańskich (CLF) potępił lekceważący stosunek policji do żyjących na marginesie społeczeństwa pakistańskiego chrześcijan. Zasugerował jednocześnie, że  przewodniczący   sądu    w    Lahore powinien podjąć  z  własnej  inicjatywy  śledztwo  wobec  osoby podejrzanej o ten gwałt, jego wspólników, a także  policji odpowiadającej za psychiczne gnębienie społeczności chrześcijańskiej na tym terenie.

Chrześcijanin Tahir Naveed Chaudhary będący członkiem zgromadzenia legislacyjnego stanu Pendżab również potępił ten gwałt i zobowiązał się do zwiększenia prawnej i finansowej pomocy dla rodziny Zafara Masiha. Większość chrześcijan na tym terenie zarabia na życie na budowach, w zakładach oczyszczania miasta oraz w domach bogatych Pakistańczyków jako służba. Zafar Masih  mówi, że nie stać go na kształcenie swych dzieci, ponieważ jego rodzina stale żyje na skraju ubóstwa. Jego najstarsza córka pracowała jako służąca z miesięczną pensją wynoszącą 500 rupi (mniej niż 6 dolarów), aby pomóc swojej rodzinie. Zafar Masih mówi, że chrześcijanie w Pakistanie nie mają łatwego życia i są traktowani gorzej niż psy. (CDN/PKWP/tłum. Wiesław Knapik)

24.04.2010 Groźby wobec katolika, który poślubił muzułmankę

Rodzina muzułmańskiej kobiety, która ożeniła się z katolikiem zagroziła porwaniem matki i siostry pana młodego i zabiciem jego krewnych, powiedzieli członkowie rodziny chrześcijańskiej. Muzułmanie przekupili policję za sporą kwotę pieniędzy, aby umożliwić im dokonanie zbrodni, poinformowano rodzinę chrześcijańską. Mushtaq Bhatti, ojciec 22-letniej muzułmanki Sadii Bashir, która wyszła za mąż za chrześcijanina powiedział, iż 12 kwietnia jej bracia zagrozili jej takim samym losem. Po ślubie cywilnym młodej pary, 16 maja rodzina muzułmańska oskarżyła pana młodego, 24-letniego Jibrana Masih, wraz z jego matką i ojcem o porwanie, za które byli uwięzieni przez kilka miesięcy ubiegłego roku. Masih, jego matka Nargis Bibi oraz jego ojciec Bhatti mogli być skazani na karę śmierci, dożywotniego pozbawienia wolności lub grzywny. W grudniu Sąd Najwyższy w Lahore uznał ich za niewinnych, jak również nakazał rodzinie muzułmańskiej, aby zaprzestała gróźb wobec rodziny chrześcijańskiej, ale groźby porwania i morderstwa były kontynuowane przy poparciu policji, powiedział Bhatti. 18 stycznia bracia Sadii Bashir próbowali porwać jego żonę, matkę Jibrana Masih, kiedy wracała do domu po odprowadzeniu córki do szkoły w Sargodha.

Nargis Bibi powiedziała, iż rodzeństwo Muhammad Arif i Muhammad Tariq, wysiedli z czerwonego samochodu i zaczęli wciągać ją do środka, zrywając bluzkę kiedy z nimi walczyła. Dodała, iż udało jej się uciec z ich szponów na zatłoczonej ulicy i natychmiast z mężem zgłosić incydent na komendzie policji New Satellite Town (NST). Policja niechętnie przyjęła zgłoszenie o próbie porwania i nie aresztowała rodzeństwa. „Sprawcy, którzy próbowali porwać mnie są wciąż na wolności, a członkowie rodziny muzułmańskiej za zgodą policji NST wciąż nam grożą zabiciem lub porwaniem naszej córki" - powiedziała Nargis Bibi dla Compass Direct.

1 lipca 2009 r., Muhammad Bashir i Khursheed Bibi, (rodzice panny młodej) oskarżyli Nargisę Bibi, Bhatti i Masih o uprowadzenie ich córki (Sadia Bashir). Akta sądowe stwierdzają, że Sadia Bashir zeznała przed sędzią na posiedzeniu sądu, iż zawarła małżeństwo z własnej woli i z miłości do Masiha. W swoim wystąpieniu powiedziała, że nie została uprowadzona przez członków rodziny oskarżonego chrześcijanina i bez przymusu zdecydowała się go poślubić. Niemniej jednak, troje chrześcijan pozostało w więzieniu, do czasu kiedy Bhatti mógł wnieść sprawę do Sądu Najwyższego w Lahore. W dniu 4 grudnia 2009 r., Prezes Sądu Khwaja Muhammad Sharif uniewinnił wszystkich troje i nakazał oddalić sprawę. Młoda para wyprowadziła się z miasta, aby rozpocząć życie na nowo, powiedziała Nargis Bibi. Ponadto sąd nakazał policji ochronę rodziny chrześcijańskiej przed zagrożeniami ze strony rodziny muzułmańskiej. (CDN/PKWP/tłum. Ashraf Benyamin)

28.03.2010 Śmierć chrześcijanina

Młody chrześcijanin zmarł na atak serca chwilę po tym jak uzbrojeni muzułmanie wtargnęli do jego mieszkania na przedmieściach Lahore - stolicy pakistańskiej prowincji Pendżab, gdzie ataki islamistów na mniejszości chrześcijańskie wciąż się nasilają. 37-letni Mukhityar Masih został zamordowany 7 marca w Youhanabad, chrześcijańskiej dzielnicy w pobliżu Lahore. Przyczyną tragedii był spór o ziemię,  którą mężczyzna kupił ponad 10 lat temu.  Masih zgłosił na policję,

że nie otrzymał jeszcze obiecanych dokumentów od właściciela gruntu. W odpowiedzi na to agent nieruchomości miał nasłać na mężczyznę 20 uzbrojonych ludzi. Obrońcy twierdzą, że według umowy „Masih miał spłacić ziemię w ratach przez okres dziesięciu lat i dopiero po tym czasie uzyskać wszelkie dokumenty. Mimo że Masih spłacił wszystkie raty, właściciel ziemii - Shafi Mayo, celowo opóźniał przekazanie dokumentów.

Po otrzymaniu skargi Masiha, policja próbowała aresztować oszusta. Gdy Mayo dowiedział się o planowanej akcji, postanowił uciec i zemścić się na Masihu. Wraz z kilkunastoma uzbrojonymi mężczyznami wtargnął do jego mieszkania , po czym grożąc mu bronią rozkazał wycofania zarzutów. W przeciwnym wypadku Masih i jego rodzina mieli ponieść surowe konsekwencje. Chwilę po tym incydencie Masih zemdlał i upadł na podłogę. Jak się później okazało, przyczyną śmierci był atak serca. Katolicka orgaznizacja - Life for All and Protect Foundation, wraz z pogrążoną w żałobie rodziną protestowała i domagała się sprawiedliwości. Ciało młodego mężczyzny zostało wyniesione na lokalną drogę, gdzie w ramach protestu rodzina zabitego żądała aresztowania Shafiego Mayo i jego sojuszników. Shafi Mayo odmawia komentarza,  nie wiadomo także kiedy policja zatrzyma podejrzanych.

Rząd Pakistanu stoi w obliczu międzynarodowej presji. Oczekuje się ograniczenia przemocy antychrześcijańskiej i zwiększenia praw dla mniejszości katolickiej w kraju gdzie większość stanowią muzułmanie. W ciągu ostatniej dekady, ubiegły rok był najgorszym okresem prześladowań katolików w Pakistanie.  Jak twierdzi niezależne centrum pomocy prawnej - Center for Legal Aid, Assistance and Settlement (CLAAS), w wyniku ataków, zatrzymań i aresztowań mogło zginąć co najmniej 130 katolików. Niektórzy chrześcijanie są trzymani w areszcie za „bluźnierstwo" przeciwko islamowi. Zarzuty stawiane wiernym często mają na celu rozstrzygnięcie sporów o ziemię lub inne kwestie materialne. (BosNewsLife/PKWP/tłum. Maciej Grzyb)

13.03.2010 Atak na chrześcijańską placówkę charytatywną

Ekstremiści zaatakowali siedzibę chrześcijańskiej organizacji charytatywnej w prowincji Mansehra zabijając sześciu pakistańskich pracowników. Piętnastu bandytów, uzbrojonych w karabiny zaatakowało biura organizacji charytatywnej World Vision, która pomaga ofiarom trzęsień ziemi. Terroryści podłożyli bombę w biurze i otworzyli ogień do pracowników. Organizacja Word Visom inspiruje się w  swych działaniach wartościami chrześcijańskimi i jest obecna na tym terenie od 2005 r. pomagając ludziom bez względu na wyznawaną przez nich wiarę.

Uzbrojona w granaty bojówka zaatakowała w środę biura World Vision, - amerykańskiej chrześcijańskiej organizacji charytatywnej pomagającej ofiarom trzęsień ziemi w północnozachodnim Pakistanie. Sześciu jej pracowników, w tym dwie kobiety zostało zabitych, a kilka innych osób zostało rannych. Wszystkie ofiary to Pakistańczycy zatrudnieni przez tę organizację. Atak rozpoczął się o ok. 9.00 rano, gdy uzbrojeni mężczyźni wtargnęli do biura World Vision w Ogi (małe miasteczko w prowincji Mansehra). Prowincja ta została ciężko doświadczona skutkami trzęsienia ziemi, które miało miejsce w październiku 2005 r. ponieważ zginęło wówczas 73.000 ludzi a 3.5 miliona zostało bez dachu nad głową. Jak mówi jeden z policjantów - „bandyci weszli do budynku, podłożyli bombę, a następnie otworzyli ogień do ludzi".

„Jesteśmy wstrząśnięci stratą naszych pracowników, którzy poświęcali się bardzo dla pracy nad polepszeniem warunków życia w Pakistanie po tym trzęsieniu ziemi" - powiedział rzecznik World Vision. Pracownicy pomagali wszystkim ofiarą, niezależnie od religii przez nich wyznawaną. Atakujący, w sumie 15 ludzi jak mówią naoczni świadkowie uciekli do pobliskiego lasu, nie zostawiając żadnych śladów. Przedstawiciele sił bezpieczeństwa otoczyli las i rozpoczęli poszukiwania. Na swej stronie internetowej organizacja World Vision przedstawia siebie jako „chrześcijańska organizacja humanitarna pracująca wśród dzieci i rodzin na całym świecie, pomagając im pokonać biedę i niesprawiedliwość, która je dotyka".

Chociaż organizacja ta kieruje się wartościami chrześcijańskimi to pracuje na rzecz ludzi różnych wyznań i religii. Północno-zachodni Pakistan był przez pewien czas ważną siedzibą Al-Kaidy i twierdzą Talibów działających prawie całkowicie bezkarnie na pograniczu pakistańsko-afgańskim. Ostatnio rząd pakistański rozpoczął ofensywę przeciwko Talibom, ale jak dotychczas nie zakończyła się ona sukcesem.

Prowincja Mansehra, która znajduje się poza obszarami zamieszkałymi przez szczepy jest w zasadzie spokojnym miejscem, ale jest czasami miejscem niewielkich ataków ze strony grup terrorystycznych. (AsiaNews/Agencies/PKWP/tłum. Wiesław Knapik)

02.03.2010 Wyrok na podstawie tzw. "prawa przeciw bluźnierstwom"

Na dożywocie skazany został pakistański chrześcijanin za bluźnierstwo przeciwko Mahometowi i Koranowi. Drugi z oskarżonych - muzułmanin, przeciwko któremu wysunięto te same zarzuty, został uniewinniony. Obserwatorzy podkreślają, że wyrok zapadł nie podstawie konkretnych dowodów, ale pomówień i spreparowanych dokumentów, a na sędziów wywierane były naciski ze strony islamskich fundamentalistów. Skazany Qamar David miał wysyłać pod adresem swych muzułmańskich kolegów sms-y obrażające ich wiarę. Miała to być rzekomo jego zemsta za sprofanowanie katolickich kościołów w Pakistanie. Organizacja broniąca praw chrześcijan wyraziła swoje zaniepokojenie kolejnym wyrokiem na podstawie tzw. ustawy o bluźnierstwie i wezwała pakistańskie władze do zniesienia tego dyskryminującego prawa. Właśnie dzięki niemu muzułmanie załatwiają swoje prywatne porachunki z chrześcijanami, a zarzutem o bluźnierstwo przykrywają zwykłe ludzkie zawiści czy konflikty w interesach. (RV)

08.02.2010 Bezkarne zabijanie chrześcijan

Pogrom chrześcijan w Pakistanie to nie tylko dzieło motłochu i ekstremistów. Antychrześcijańskie nastroje ogarniają najwyższe elity pakistańskiego społeczeństwa. „Spalimy żywcem każdego, kto zechce reprezentować w sądzie interesy ofiary" - czytamy w oświadczeniu stowarzyszenia adwokatów w Lahaurze. W ten sposób odniosło się ono do niedawnego gwałtu i zabójstwa 12-letniej katoliczki Shazii Bashir przez zamożnego muzułmanina, u którego pracowała jako pomoc domowa. Pod wpływem tych pogróżek rodzina ofiary oraz pozarządowa organizacja praw człowieka nie są w stanie znaleźć żadnego prawnika, który podjąłby się tej sprawy. Adwokaci bronią im też dostępu do sądu. Policja natomiast oświadcza, że jest bezradna i ostrzega, iż nie jest w stanie zapewnić chrześcijanom bezpieczeństwa, jeśli ci zdecydują się przyjść do sądu. (RV)

18.01.2010 Kolejny skazany za "bluźnierstwo"

Pakistański chrześcijanin został skazany na dożywotnie więzienie za szerzenie międzyreligijnej nienawiści i obrazę uczuć muzułmanów. Wyrok sądu bazuje na paragrafie 295-B pakistańskiego kodeksu karnego, powszechnie znanym jako „ustawa o bluźnierstwie". Właśnie z tego artykułu sądzonych jest ok. tysiąca osób przebywających aktualnie w więzieniach Pakistanu. Większość dowodów przeciwko nim została specjalnie spreparowana, tak też miało miejsce w przypadku 26-letniego Imrana Masiha. „Specjalni świadkowie" zeznali przed policją, że spalił on kartki z Koranu. Tuż przed tym, o czym się nie mówi na wokandzie, był on brutalnie torturowany przez muzułmanów.

Komisja Sprawiedliwość i Pokój pakistańskiego episkopatu zapewnia, że podejmie wszelkie możliwe kroki, by go uratować. Apeluje jednocześnie do władz Pakistanu o przeprowadzenie reformy systemu prawnego w celu wykorzenienia wszelkiego ekstremizmu i wykorzystywania religii jako narzędzia walki politycznej. „Interesy państwa i polityków - podkreślają przedstawiciele Kościoła - nie mogą być przykrywane płaszczykiem religii, ponieważ izolują wówczas mniejszości i depczą ich prawa". (RV)

08.01.2010 Boże Narodzenie pełne wiary i jednocześnie obaw o własne życie

  • Ksiądz arcybiskup chwali policję za zwiększenie środków bezpieczeństwa w kościołach
  • We Mszy św. w Boże Narodzenie wzięło udział o 40% mniej wiernych niż zazwyczaj

Lider Kościoła Katolickiego w Pakistanie opowiada o tym, jak uczestnicy Mszy św. przechodzili przez prowizoryczne bariery bezpieczeństwa w drodze do kościołów. Był to jeden ze zdecydowanych kroków w zakresie bezpieczeństwa, podjętych przez policję w celu powstrzymania ataków ekstremistów w okresie Bożego Narodzenia. Jak powiedział Arcybiskup Lahore, ks. Lawrence Saldanha w okresie Bożego Narodzenia władze pakistańskie przeprowadziły szeroką akcję zapewnienia bezpieczeństwa w kościołach w całym kraju, ponieważ wierni zostali zastraszeni możliwością samobójczych ataków bombowych w tym okresie.

W przeprowadzonym wywiadzie prasowym, w którym pochwalił policję za jej reakcję na obawy chrześcijan, arcybiskup Saldanha powiedział przedstawicielowi PKWP, że w bożonarodzeniowej mszy św. w niektórych kościołach wzięło udział około 40% mniej wiernych niż w poprzednich latach. Stwierdził również, że ci wszyscy, którzy poszli do kościołów „mają bardzo silną wiarę" i nie poddają się strachowi związanemu z możliwością zamachu bombowego. W rozmowie z PKWP arcybiskup Lahore podkreślił, że „w kościołach panowała wspaniała atmosfera. Wierni uczestniczyli w ceremoniach bożonarodzeniowych z wielkim entuzjazmem".

Arcybiskup Saldanha, który jest przewodniczącym Konferencji Biskupów Katolickich Pakistanu powiedział również, że w wielu kościołach w Rawalpindi, w tym w katedrze p.w. św. Józefa zostały podjęte „znaczne środki bezpieczeństwa". Przed Mszą św. wierni musieli ustawić się w kolejce do kontroli osobistej prowadzonej przez policję przy użyciu wykrywaczy metali i innych urządzeń wykrywających materiały wybuchowe. W wielu miejscach na terenie kraju wierni zgromadzeni w kościołach znajdowali się pod ochroną umundurowanych, jak i ubranych po cywilnemu funkcjonariuszy policji.

W niektórych miejscach w uroczystościach oraz w spotkaniach związanych ze świętami, w tym w festynach po Mszy św. wzięło udział mniej wiernych niż zazwyczaj. Również wiele imprez i okolicznościowych zgromadzeń zostało odwołanych z powodów bezpieczeństwa. Przyjęcia bożonarodzeniowe z okazji Bożego Narodzenia, które zazwyczaj odbywały się w hotelach lub szkołach zostały również ograniczone lub odwołane zgodnie z radą policji.

Składając podziękowanie policji i służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo obywateli za to, że uroczystości bożonarodzeniowe przebiegły bez incydentów arcybiskup Saldanha powiedział: „Ochrona policyjna była naprawdę skuteczna i nie chodzi w tym wypadku tylko o to, żeby było więcej policji na ulicach i w pobliżu kościołów, ale również o to, żeby cała operacja miała pełne wsparcie kierownictwa policji".

Zwiększone środki bezpieczeństwa zostały użyte po tym, jak ogłoszono czerwony alarm po serii ataków bombowych przeprowadzonych w różnych miejscach na terenie kraju. 31.12.2009 r. w północno-zachodniej części Pakistanu podczas meczu siatkówki zostało zabitych około 90 osób. Wydarzenie to miało miejsce kilka dni po atakach bombowych przeprowadzonych w Karaczi, gdzie zginęło 30 osób oraz w meczecie w Rawalpindi, gdzie miesiąc temu zginęło również około 30 osób. Arcybiskup Saldanha podkreślił, że 3 miliony pakistańskich chrześcijan nadal żyje w ciągłym strachu. „Morale społeczeństwa jest na bardzo niskim poziomie. Dla wielu ludzi pójście na Mszę św. było bardzo trudną decyzją. Przed kościołami ustawiały się bardzo długie kolejki ludzi. Wielu z nich obawiało się o swe bezpieczeństwo. Ich obawy wynikały z niepotwierdzonych pogłosek o możliwych atakach na wiernych, rozsiewanych również za pomocą ulotek. Mówiliśmy ludziom, by nie dawali wiary tym wiadomościom. Było bowiem oczywiste, że przyczyniają się one do zwiększenia paniki wśród wiernych". Ks. arcybiskup dodaje, że podczas Bożego Narodzenia zwiększono środki bezpieczeństwa również z powodu wzrostu zagrożenia związanego z szyickim świętem Asury, które wypadło w tym roku w pobliżu Bożego Narodzenia.

Dodatkowe środki bezpieczeństwa zastosowane w Rawalpindi mają również związek z tym, że w pobliżu miasta znajduje się siedziba dowództwa armii pakistańskiej. Ks. arcybiskup podziękował PKWP za nieustanne wsparcie duszpasterskie oraz modlitwy przyjaciół i dobroczyńców tej charytatywnej organizacji. W 2008 r. PKWP przekazała 1 500 00 PLN na różne projekty, w tym na budowę kościołów i innych budynków kościelnych, na zakup Biblii i edukację chrześcijańską, pomoc siostrom zakonnym, pomoc finansową dla księży pracujących wśród biednych oraz na mało dostępnych terenach, w końcu na środki transportu. (PKWP/tłum. Wiesław Knapik)

Pomoc Kościołowi w Potrzebie | ul. Wiertnicza 142, 02- 952 Warszawa, Tel./Fax: +48 22 845 17 09 | ING Bank Śląski o/ Warszawa 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759