Lider Kościoła Katolickiego w Pakistanie opowiada o tym, jak uczestnicy Mszy św. przechodzili przez prowizoryczne bariery bezpieczeństwa w drodze do kościołów. Był to jeden ze zdecydowanych kroków w zakresie bezpieczeństwa, podjętych przez policję w celu powstrzymania ataków ekstremistów w okresie Bożego Narodzenia. Jak powiedział Arcybiskup Lahore, ks. Lawrence Saldanha w okresie Bożego Narodzenia władze pakistańskie przeprowadziły szeroką akcję zapewnienia bezpieczeństwa w kościołach w całym kraju, ponieważ wierni zostali zastraszeni możliwością samobójczych ataków bombowych w tym okresie.
W przeprowadzonym wywiadzie prasowym, w którym pochwalił policję za jej reakcję na obawy chrześcijan, arcybiskup Saldanha powiedział przedstawicielowi PKWP że w bożonarodzeniowej mszy św. w niektórych kościołach wzięło udział około 40% mniej wiernych niż w poprzednich latach. Stwierdził również, że ci wszyscy, którzy poszli do kościołów „mają bardzo silną wiarę" i nie poddają się strachowi związanemu z możliwością zamachu bombowego. W rozmowie z PKWP arcybiskup Lahore podkreślił, że „w kościołach panowała wspaniała atmosfera. Wierni uczestniczyli w ceremoniach bożonarodzeniowych z wielkim entuzjazmem".
Arcybiskup Saldanha, który jest przewodniczącym Konferencji Biskupów Katolickich Pakistanu powiedział również, że w wielu kościołach w Rawalpindi, w tym w katedrze pw. św. Józefa zostały podjęte „znaczne środki bezpieczeństwa". Przed Mszą św. wierni musieli ustawić się w kolejce do kontroli osobistej prowadzonej przez policję przy użyciu wykrywaczy metali i innych urządzeń wykrywających materiały wybuchowe. W wielu miejscach na terenie kraju wierni zgromadzeni w kościołach znajdowali się pod ochroną umundurowanych, jak i ubranych po cywilnemu funkcjonariuszy policji.
W niektórych miejscach w uroczystościach oraz w spotkaniach związanych ze świętami, w tym w festynach po Mszy św. wzięło udział mniej wiernych niż zazwyczaj. Również wiele imprez i okolicznościowych zgromadzeń zostało odwołanych z powodów bezpieczeństwa. Przyjęcia bożonarodzeniowe z okazji Bożego Narodzenia, które zazwyczaj odbywały się w hotelach lub szkołach zostały również ograniczone lub odwołane zgodnie z radą policji.
Składając podziękowanie policji i służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo obywateli za to, że uroczystości bożonarodzeniowe przebiegły bez incydentów arcybiskup Saldanha powiedział: „Ochrona policyjna była naprawdę skuteczna i nie chodzi w tym wypadku tylko o to, żeby było więcej policji na ulicach i w pobliżu kościołów, ale również o to, żeby cała operacja miała pełne wsparcie kierownictwa policji".
Zwiększone środki bezpieczeństwa zostały użyte po tym, jak ogłoszono czerwony alarm po serii ataków bombowych przeprowadzonych w różnych miejscach na terenie kraju. 31.12.2009 r. w północno-zachodniej części Pakistanu podczas meczu siatkówki zostało zabitych około 90 osób. Wydarzenie to miało miejsce kilka dni po atakach bombowych przeprowadzonych w Karaczi, gdzie zginęło 30 osób oraz w meczecie w Rawalpindi, gdzie miesiąc temu zginęło również około 30 osób. Arcybiskup Saldanha podkreślił, że 3 miliony pakistańskich chrześcijan nadal żyje w ciągłym strachu.
„Morale społeczeństwa jest na bardzo niskim poziomie. Dla wielu ludzi pójście na Mszę św. było bardzo trudną decyzją. Przed kościołami ustawiały się bardzo długie kolejki ludzi. Wielu z nich obawiało się o swe bezpieczeństwo. Ich obawy wynikały z niepotwierdzonych pogłosek o możliwych atakach na wiernych, rozsiewanych również za pomocą ulotek. Mówiliśmy ludziom, by nie dawali wiary tym wiadomościom. Było bowiem oczywiste, że przyczyniają się one do zwiększenia paniki wśród wiernych". Ks. arcybiskup dodaje, że podczas Bożego Narodzenia zwiększono środki bezpieczeństwa również z powodu wzrostu zagrożenia związanego z szyickim świętem Asury, które wypadło w tym roku w pobliżu Bożego Narodzenia.
Dodatkowe środki bezpieczeństwa zastosowane w Rawalpindi mają również związek z tym, że w pobliżu miasta znajduje się siedziba dowództwa armii pakistańskiej. Ks. arcybiskup podziękował PKWP za nieustanne wsparcie duszpasterskie oraz modlitwy przyjaciół i dobroczyńców tej charytatywnej organizacji. W 2008 r. PKWP przekazała 1.500.00 PLN na różne projekty, w tym na budowę kościołów i innych budynków kościelnych, na zakup Biblii i edukację chrześcijańską, pomoc siostrom zakonnym, pomoc finansową dla księży pracujących wśród biednych oraz na mało dostępnych terenach, w końcu na środki transportu. (PKWP/tłum. Wiesław Knapik)
PKWP: Czy ze strony władz jest udzielana chrześcijanom pomoc w czasie terroru?
06.11.2009 Pakistan: „Nieustannie stoimy w cieniu śmierci"
W chwili obecnej Konferencja Biskupów Pakistanu przeprowadza akcję zbierania podpisów przeciwko panującemu w tym kraju prawu przeciw bluźnierstwom. Prawo to, przewiduje stosowanie kary za bliżej nie zdefiniowany akt bluźnierstwa i służy radykalnym islamistom jako podstawa prawna do napaści na żyjących w Pakistanie chrześcijan. Kierownik Katolickiej Komisji Biblijnej Pakistanu w Lahor, o. Emmanuel Asi, w rozmowie z katolicką organizacją Pomoc Kościołowi w Potrzebie zdał relację z sytuacji ok. 2,4 miliona żyjących w Pakistanie chrześcijan.
PKWP: Ciągle słyszy się o napaściach na chrześcijan mieszkających w Pakistanie - dlaczego do tego dochodzi?
o. Asi: Największy problem będący w bezpośrednim zwązku z tymi nadużyciami stanowi tak zwane prawo przeciw bluźnierstwom. W myśl przepisów tego prawa, może zostać ukarany każdy, kto występuje przeciwko islamowi. Często prawo to, stosowane jest przeciwko chrześcijanom bez żadnej konkretnej przyczyny - jedynie pod wpływem zawiści. Zdażało się już, iż wystarczyło, że wiejskie dziecko dokonało czynu rozumianego w myśl w/w prawa jako wykroczenie, aby rozwścieczony motłoch fanatycznych muzułmanów spalił całą wieś. Takie zajścia mają miejsce niestety często - w tym roku już dwukrotnie. Boimy się. Mieszkamy pomiędzy muzułmanami i zawsze otacza nas cień śmierci, ponieważ za sprawą tego prawa może bardzo szybko wydarzyć się coś, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.
PKWP: Kto podjudza tych ludzi do przeprowadzania rygorystycznych ataków na nieliczną mniejszość chrześcijańską?
o. Asi: Winę za to najczęściej ponoszą, niestety, podjudzający ludzi miejscowi imamowie. My, chrześcijanie czujemy się jak ludzie drugiej kategorii. Jest to bardzo dziwne, bowiem jesteśmy Pakistańczykami, mamy tę samą kulturę i język - od naszych muzułmańskich współobywateli dzieli nas tylko wyznawana religia. Sprawy zaszły tak daleko, iż pakistańscy chrześcijanie emigrują, opuszczają swoją ojczyznę, ponieważ życie tutaj, staje się dla nich zbyt niebezpieczne.
PKWP: Czy życie w Pakistanie stało się dla chrześcijan w ostatnich latach bardziej bezpieczne?
o. Asi: Żaden polityk w Pakistanie nie może powiedzieć czegokolwiek przeciwko islamowi lub chociażby któremuś z imamów. Naszą jedyną nadzieję stanowią międzynarodowe naciski na Pakistan, które w ostatnim dziesięcioleciu przybrały na sile. W przeważającej ilości są to naciski ze strony Kościoła, lecz również politycy z różnych stron świata wstawili się za nami, przede wszystkim poprzez krytykę islamskiego prawa antybluźnierczego. Domagają się uznania i respektowania prawa do wolności religijnej jako podstawowego prawa człowieka.
PKWP: Jaki wpływ na Waszą sytuację w Pakistanie mają wydarzenia w Afganistanie?
o. Asi: Aby zrozumieć mechanizm tych wpływów, trzeba cofnać się do czasów agresji radzieckiej w Afganistanie w roku 1979. Wówczas rząd Stanów Zjednoczonych zwrócił się do Pakistanu z prośbą o udzielenie pomocy Afgańczykom w walce z Rosjanami. Z użyciem amerykańskiej broni udało się Rosjan zwyciężyć. Miały jednak miejsce duże fale emigracyjne z Afganistanu do Pakistanu. Około czerech milionów ludzi przekroczyło wówczas granicę. Wraz z owymi uciekinierami do Pakistanu przedostała się duża ilość broni i narkotyków. Wielu muzułmanów w Pakistanie uważa obecnie, że Stany Zjednoczone są pryncypialnie wrogo usposobione do islamu. W wyniku takiego toku rozumowania rodzi się mający różne twarze fundamentalistyczny terroryzm - raz kierujący się bezpośrednio przeciwko USA, innym znów razem służący ogólnej radykalizacji krajowego islamu. W obydwu przypadkach islamski terroryzm nie ma podłoża politycznego, lecz jest zawsze motywowany wyłącznie przyczynami religijnymi.
o. Asi: Gdy atakowani są chrześcijanie, policja prawie nigdy nie interweniuje. Siły porządkowe nie zjawiają się nawet wówczas, gdy z wyprzedzeniem zawiadamiamy o grożących nam niebezpieczeństwach i prosimy o ochronę. Dopiero, gdy wszystko już się spali i są ofary śmiertelne wśród chrześcian, przybywa policja, przybywają przedstawiciele urzędów i nazywa się to wtedy „znakiem solidarności".
PKWP: Jaka może być przyczyna tak skandalicznego postępowania?
o. Asi: Być może policja i czynniki rządowe nie chcą popaść w podejrzenie, iż rzeczywiście w jakiś sposób solidaryzują się z chrześcijańską częścią społeczeństwa, lub chcą za wszelką cenę uniknać wrażenia, że działają przeciwko islamowi. Można to zrozumieć, gdyż gdy w Pakistanie chrześcijanie są atakowani, stroną atakującą jest wielotysięczny rozsierdzony motłoch, któremu nikt nie chce stawiać czoła. A przecież właśnie to jest obowiązkiem każdego policjanta. Dziwi nas, że w takich przypadkach jest nam mówione, iż chodzi tutaj „tylko" o zamieszki o podłożu religijnym i dlatego nie chciano się w nie mieszać. Czy tylko wówczas należy przeciwdziałać morderstwu, gdy ma ono mieć podłoże polityczne?
PKWP: Mają miejsce również mniej brutalne działania skierowane przeciwko chrześcijanom, na przykład gdy zmuszą się ich do przyjęcia islamu. Jak się to odbywa?
o. Asi: Muzułmanie wierzą, że otrzymają specjalne łaski od Allaha, gdy uda im się nakłonić „niewiernego" do przyjęcia islamu. Z tego powodu chrześcijanie są codziennie zaczepiani na ulicach i namawiani do przejścia na islam. Takie postępowanie samo w sobie nie jest zabronione i nasze doświadczenie wykazuje, iż wzmacnia ono wiarę naszych chrześcijan i sprawia, iż poszerzają oni swoją wiedzę religijną, aby móc efektywniej odpowiadać muzułmanom. Jest to więc dla naszej mniejszości jednocześnie wyzwanie i łaska, ponieważ powoduje, że mieszkańcy Pakistanu spostrzegają, iż my, chrześcijanie idziemy nieomylnie obraną drogą.
PKWP: Czy możecie rzeczywiście tak robić - żyć Waszą wiarą?
o. Asi: W granicach naszych obiektów parafialnych mamy całkowitą wolność religijną. Możemy prowadzić naszą dzialalność duchową i nawet budować szkoły i nauczać. W normalnym, codziennym życiu rzadko mamy problemy z muzułmanami, wiekszoćć z nich jest do nas przyjacielsko nastawiona. Tylko wtedy, gdy pojawiają się zarzuty, że bezcześcimy islam lub że rzekomo działamy przeciwko niemu, mają miejsce akty przemocy. Istnieje jednak dyskryminacja pakistańskich chrześcijan w sferze socjalnej. Gdy nasza młodzież chce podjąć studia, jest rozpoznawana po brzmieniu nazwisk i nie udziela jej się imatrykulacji. Podobnie dzieje się przy szukaniu pracy: chrześcijańskie nazwisko powoduje czasem odmowę zatrudnienia. Poza tym chrześcijanie poddawani są w miejscu pracy mobbingowi ze strony muzułmańskich kolegów.
PKWP: Słyszeliśmy sprawozdania o gwałtach popełnianych na chrześcijańskich dziewczynach i następujących po nich przymusowych zaśłubinach. O co tutaj chodzi?
o. Asi: To jest smutna rzeczywistość. Muzułmanin może posiadać do czterech żon i to sprawia, iż niektórzy porywają chrześcijańskie dziewczyny i dołączają je, można powiedzieć, do swojego haremu. Takie postępowanie świętowane jest przez muzułmanów jak duże zwycięstwo, bowiem chrześcijańska dziewczyna uważana jest od tego momentu za muzułmankę. Otrzymuje muzułmańskie nazwisko, zostaje zmuszona do uczęszczania do meczetu, a każda jej próba powrotu do poprzedniego wyznania uważana jest za nielegalną „konwersję". Tak niestety jest. Z drugiej strony, gdyby chrześcijański mężczyzna tylko zainteresował się muzułmanką, natychmiast wzburzony muzułmański motłoch spaliłby całą jego wieś. Gdyby bowiem jego muzułmańska żona konwertowała się na chrześcijaństwo, stanowiłoby to dla każdego muzułmanina wielką zniewagę. Wszystko to jest możliwe na skutek panujacego w Pakistanie stanu prawnego, ponieważ przed sądem głos chrześcijanina jest liczony jako pół głosu muzułmanina. Głos kobiety liczy się tylko jak jedna czwarta głosu muzułmanina. Oznacza to w praktyce, że gdy dwaj chrześcijańscy mężczyzni zeznają przed sądem, liczy się to jak głos jednego świadka. Kobiety muszą zeznawać we czwórkę, aby ich głos był w ogóle wzięty pod uwagę. Tak więc, jeżeli muzułmanin zgwałci chrześcijankę, musi ona przedstawić zeznania czterech kobiet, aby móc udowodnić to przestępstwo.
PKWP: Zaangażowanie Kościoła postrzegane jest w Pakistanie z dużą dozą krytycyzmu i nieufności. Co Kościół robi, aby rozproszyć tę wszechobecną nieufność?
o. Asi: Kościół uczynił w kraju dużo w dziedzinie szkolnictwa i opieki zdrowotnej. Przed Soborem Watykańskim II byliśmy Kościołem dla ubogich, łagodzącym palące potrzeby. Od roku 1970 wyrosła na łonie Kościoła w Pakistanie nowa idea: angażujemy się w batalię o prawa człowieka, szczególnie o prawa kobiet. Razem z pakistańskimi ewangelikami zajęliśmy się problemami natury politycznej, religijnej i społecznej. Zapoznaliśmy Pakistan z katolicką nauką społeczną. Kościół nie omija żadnego tematu, zwraca się bezpośrednio do rządu - i to razem z pozostałymi mieszkającymi w Pakistanie chrześcijanami. Ekumenizm czyni nas silnymi. Zmagamy się również z pytaniem, jak ma wyglądać misyjność i ewangelizacja w multikulturowym otoczeniu. Można więc powiedzieć: po zadaniach dotyczących pomocy charytatywnej i w wyniku mającego miejsce w przeszłości rozwoju, w chwili obecnej zajmujemy się głównie problemami z zakresu szeroko pojętego humanizmu. W międzyczasie również muzułmanie w Pakistanie dużo się nauczyli. Posyłają swoje dziewczyny do szkół, na uniwersytety i istnieje również w środowisku muzułmanek ruch obrony praw kobiet. Jestem przekonany, że również Kościół miał po częsci udział w tym procesie, procesie torowania drogi - poprzez fakt, iż szkoły kościelne w Pakistanie były pierwszymi, na które w ogóle przyjmowano dziewczęta.
PKWP: Pomoc Kościołowi w Potrzebie wspiera na terenie Pakistanu głównie kształcenie księży i budowy objektów religijnych. Czego poza tym potrzebuje Kościół w Pakistanie?
o. Asi: Poważny problem stanowi fakt, iż szkolnictwo w Pakistanie objęte jest opłatami. Duża część chrześcijan jest za biedna, aby mogła pozwolić sobie na pokrywanie opłat szkolnych. Ja osobiście wywodzę się z biednej rodziny. Gdyby Kościół nie umożliwił mi uczęszczania do szkoły, nie byłbym dzisiaj tym kim jestem. Pilnie potrzebujemy wsparcia finansowego, abyśmy mogli naszych chrześcijan posyłać do szkół. 76% pakistańskich chrześcijan stanowią analfabeci. Poza tym potrzebujemy pomocy z zakresu podstawowych urządzeń sanitarnych. Opracowaliśmy w tym zakresie bardzo proste programy zdrowotne, które przynoszą pomoc wielu rodzinom. Nie mamy nawet toalet. Kto zachoruje otrzyma opiekę szpitalną tylko wtedy, gdy posiada na nią środki finansowe. Na tym polu staramy się pomagać najbardziej potrzebującym.
PKWP: Na zakończenie spojrzenie w przyszłość. Dokąd zmierza Pakistan, z jakimi uczuciami myślą o przyszłości tutejsi chrześcijanie?
o. Asi: Bycie chrześcijaninem w Pakistanie jest zarazem dużym wyzwaniem i dużą łaską. Istnieje przeciwko nam wiele wrogości, ale sytuacja ta również nas wzmacnia. W Pakistanie chrześcijanie trwają przy swojej wierze. Moim życzeniem jest, abyśmy umacniali naszą tożsamość jako pakistańscy chrześcijanie. To znaczy, że jesteśmy nie tylko chrześcijanami w Pakistanie, lecz przede wszystkim pakistańskimi chrześcijanami. W tym tkwi duża różnica i chcemy nadal pracować nad naszą tożsamością jako pakistańscy chrześcijanie, ponieważ wychodząc z tej tożsamości możemy również na innych płaszczyznach przystąpić do międzyreligijnego dialogu. Wszystko to nie jest łatwe, ale zobowiązuje nas do tego Ewangelia i ukazuje nam sposób w jaki może sie nam udać. (PKWP/tłum. Christopher Weislo)
02.11.2009 Pakistan: Odwaga pakistańskiego Kościoła w obliczu islamizacji społeczeństwa
Watykański dostojnik w wywiadzie dla AsiaNews opowiada swoje wrażenia z niedawnej podróży do Pakistanu. Chrześcijanie są prześladowani, a przepisy prawne dotyczące bluźnierstwa przeciw Koranowi uderzają w wyznawców Chrystusa i w ich interesy. Ale z kraju napływają także sygnały nadziei: Kościół jest „młody, żywy i odważny".
W Pakistanie „fanatyczna mniejszość" islamska próbuje obecnie dokonać „pełnej islamizacji społeczeństwa"; chrześcijanie „są poniżani", jednak Kościół - chociaż stanowi „mniejszość kulturową i liczebną" - pozostaje „młody, żywy i odważny". Tak mówi w wywiadzie dla AsiaNews ojciec Theodore Mascarenhas z Papieskiej Rady do spraw Kultury, dyrektor ds. Azji, Afryki i Oceanii, który powrócił niedawno z podróży do krajów azjatyckich. O. Mascarenhas wyjaśnia, że poglądy „fanatycznej mniejszości" islamskiej nie są „reprezentatywne dla pakistańskiego społeczeństwa", ale mimo to próbuje się siłą wcielić w życie „radykalną" wizję islamu. Pośród wielu przykładów islamizacji ksiądz wymienia „nacjonalizację chrześcijańskich instytutów naukowych" przeprowadzoną przez Zulfikara Ali Bhutto, byłego prezydenta i premiera (proces nacjonalizacji został wstrzymany później przez generała Musharrafa, który „przywrócił chrześcijanom ich własność"). Mascarenhas mówi także o „problemie dopuszczenia do sprzedaży produktów alkoholowych". Zdania odnośnie do tego, na ile jest to „przejaw tolerancji" islamistów wobec innowierców, a na ile sposób na „zauważenie niewiernych", w konsekwencji ich prześladowanie, są podzielone.
Najczęstszym przykładem prześladowań mniejszości chrześcijańskiej pozostaje jednak kontrowersyjne prawo dotyczące bluźnierstwa. Przewiduje ono, według pakistańskiego kodeksu karnego, karę więzienia lub nawet śmierci dla tych, którzy bezczeszczą Koran lub imię Mahometa. „To straszne prawo dotyczące bluźnierstwa - mówi ksiądz - jest jedną z najskuteczniejszych broni islamistów. Wykorzystuje się je nie tylko przeciw tym, którzy obrażają uczucia religijne muzułmanów, lecz także - z zazdrości - w celu prześladowania chrześcijan, którzy się bogacą poprzez pracę i handel". Mascarenhas powołuje się w swej opinii na relacje naocznych świadków takich zachowań. Dodaje, że prezydent Zardari co prawda „obiecał papieżowi zniesienie ustawy", jednak „nikt nie wierzy, że uczyni to rzeczywiście". Przedstawiciel Papieskiej Rady do spraw Kultury wyjaśnia, że „proces islamizacji rozpoczyna się w szkole", gdzie podręczniki pełne są elementów podkreślających „różnice wyznaniowe". Całe państwo zresztą „odchodzi od świeckiej wizji" propagowanej przez bohatera narodowego Muhammada Ali Jinnah i wywiera coraz silniejszą presję na „zmianę praktyk kulturowych mniejszości religijnych". Wśród wielu przykładów wymienia nawrócenie z chrześcijaństwa na islam mistrza krykieta Tinu Yohannana oraz praktykę muezinów pięć razy dziennie wzywających przez megafon do modlitwy zgodnie z nakazami islamu. Z Pakistanu napływają jednak sygnały nadziei. Kościół chrześcijański fundamentaliści islamscy najchętniej by unicestwili, a jednak postawa przywódców i wiernych jest godna podziwu.
„Swoją wiarę wyznają z odwagą". Cierpią prześladowania w tym kraju ogarniętym korupcją, przemocą i terroryzmem. Biskupi i kapłani - kontynuuje ksiądz - mają jednak „serca pełne Boga i gorliwej miłości wobec Kościoła i narodu. Pragnę również - dodaje - wyrazić słowa uznania dla nuncjusza apostolskiego ks. Adolfo Tito Yllana, który posiada olbrzymią wiedzę o tym kraju, jego społeczeństwie, sytuacji socjoekonomicznej i kulturowej". Przetrwanie kultury chrześcijańskiej w Pakistanie - kraju wielu kultur, gdzie świątynie buddyjskie i zoroastriańskie oraz kościoły chrześcijańskie funkcjonują obok siebie - zawdzięcza się szkołom, gdzie dokonuje się „rzeczy wspaniałych", traktując wszystkich uczniów jednakowo, „bez względu na ich wyznanie". Indyjski ksiądz opowiada o swojej wizycie w Wyższym Seminarium Duchownym w Lahore. „Miałem okazję spotkać się z 55 studentami i rektorem, o. Khalidem Yusaf. Oni są przyszłością pakistańskiego Kościoła, postępują drogą wytyczoną przez patrona seminarium św. Franciszka Saverio". AsiaNews/Nirmala Carvalho/PKWP/tłum. Katarzyna Madeja)
„Bluźnierstwo to bardzo subiektywne sformułowanie", powiedział Jonathon Racho, dyrektor regionalny organizacji International Christian Concern na Afrykę i Bliski Wschód. „To, co jest bluźnierstwem dla muzułmanina, chrześcijanin może uznać za całkowicie przyzwoite i mało obraźliwe. Na przykład, jeśli chrześcijanin powie, iż Jezus Chrystus jest Synem Bożym, wyraża tym swoją wiarę, natomiast muzułmanin czułby się taką wypowiedzią urażony". Prawo o bluźnierstwach może być więc zastosowane nawet w przypadku wyjaśnienia przesłania Ewangelii muzułmaninowi przez chrześcijanina.
26.10.2009 Pakistan: Bandyci wypuszczani na wolność!
W pakistańskiej miejscowości Gojra, na początku sierpnia, zabito 11 wiernych i podpalono ponad 40 chrześcijańskich domów. W miniony poniedziałek, sześć osób z grupy aresztowanych za ataki zwolniono za kaucją wynoszącą 50.000 rupii (600 dolarów).
W sumie zamieszanych w ataki było 19 osób i wszystkie z nich otrzymały pozwolenie wyjścia za kaucją wydane przez Sąd Najwyższy w Lahore. Wiadomość, iż decyzja o uwolnieniu fanatyków zależała od sądu, który powinien stać w obronie sprawiedliwości, jest co najmniej zniechęcająca. Istnieje obawa, iż decyzja ta może zostać potraktowana jako zezwolenie na dalszą przemoc. Na skutek owego postanowienia sądu wielu ludzi ponownie stanęło do walki o uchylenie pakistańskiego prawa o bluźnierstwach. Bluźnierstwo przeciwko islamowi jest postrzegane w Pakistanie jako przestępstwo federalne. Zaatakowanych w sierpniu chrześcijan podejrzewano o popełnienie bluźnierstwa, jednakże wszyscy oni zostali oczyszczeni z postawionych im zarzutów. Niestety „bluźnierstwo" jest terminem szeroko pojętym i często stosowane jest w odniesieniu do chrześcijan.
„Chrześcijan łatwo oskarżyć o popełnienie bluźnierstwa kiedy rozmawiają o Jezusie Chrystusie, dlatego też głoszenie Ewangelii jest niezwykle trudnym zadaniem za co często grozi nawet śmierć", powiedział Racho. Pomimo odbytej rozmowy na temat szkodliwego prawa o bluźnierstwach, istnieje małe prawdopodobieństwo, że zostanie ono w krótkim czasie uchylone.
Wielu islamskich radykałów ma wpływy w rządzie i nie godzi się na jakiekolwiek ustępstwa wobec chrześcijan. Tymczasem „chrześcijanie zamieszkujący Pakistan nie czują się chronieni przez rząd tego kraju", powiedział Racho. „Uważają, iż traktuje się ich jak obywateli drugiej kategorii, a rząd pakistański nie robi nic, by uchronić ich przed doświadczaną przemocą". Módlmy się o uchylenie pakistańskiego prawa o bluźnierstwach, a także o bezpieczeństwo chrześcijan. Módlmy się o to, by wierni znaleźli sposoby ukazania miłości Chrystusa słowem i czynem.
Jonathon Racho prosi o skontaktowanie się z przedstawicielami władz lokalnych w tej sprawie, istnieje również możliwość skontaktowania się z Ambasadą Pakistanu. Warto wyrazić swoją troskę o los chrześcijan, by ratować mniejszość chrześcijańską przed barbarzyńskim prześladowaniem.
(MNN/ICC/PKWP/Justyna Nowak)
Pakistańscy chrześcijanie postanowili wspólnie stawiać czoło wymierzonym w nich prześladowaniom. Zwierzchnicy największych Kościołów powołali Forum Chrześcijańskiej Działalności w Pakistanie. Będzie ono koordynować reakcje na antychrześcijańskie zachowania, reprezentować chrześcijan w negocjacjach z władzami, informować opinię publiczną a także pomagać ofiarom prześladowań.
Forum ma dwóch współprzewodniczących: katolickiego - bp. Josepha Couttsa oraz anglikańskiego - bp. Samuela Roberta Azraiaha. Antychrześcijańskim pogromom w Pakistanie była też poświęcona niedawna konferencja zorganizowana w Karaczi przez tamtejszą Komisję Iustitia et Pax. Aby przeciwstawić się kolejnym atakom na chrześcijan, należy zadbać o przestrzeganie praw człowieka, edukację, respektowanie wolności słowa i wyznania - podkreślono w czasie konferencji.
Niezbędne są również szybkie reakcje na antychrześcijańskie zachowania. W przekonaniu uczestników konferencji największe zagrożenie dla chrześcijan w Pakistanie stanowi tak zwana ustawa o bluźnierstwie. Nierzadko jest ona wykorzystywana przez muzułmanów do prywatnych porachunków z chrześcijańskimi sąsiadami. (RV)
01.10.2009 Watykan: Prezydent Pakistanu u Papieża - sprawa ochrony chrześcijan
Na specjalnej audiencji w Castelgandolfo Benedykt XVI przyjął 1 października prezydenta Pakistanu Asifa Alego Zardariego. Przebywa on w tych dniach we Włoszech z oficjalną wizytą, podczas której m.in. podpisano umowę o współpracy wojskowej między obu krajami. Pakistańskim władzom bardzo zależy na wsparciu Zachodu dla ustabilizowania sytuacji politycznej kraju będącego z jednej strony posiadaczem arsenału nuklearnego, a z drugiej wstrząsanego rebelią talibów.
Sprawa ściągnęła na rząd Silvia Berlusconiego krytyki, z uwagi na panującą w Pakistanie korupcję oraz prześladowanie chrześcijan. Po spotkaniu z włoskim premierem prezydent Zardari oświadczył, że będzie chronił mniejszości religijne i że demokracja w jego kraju zapewnia te same prawa wszystkim obywatelom, w tym także wolność kultu.
Sprawa bezpieczeństwa pakistańskich chrześcijan została poruszona także podczas rozmów Asifa Alego Zardariego w Castelgandolfo. Po audiencji u Benedykta XVI prezydent Pakistanu spotkał się kardynałem sekretarzem stanu Tarcisio Bertone oraz szefem watykańskiej dyplomacji abp. Dominique'iem Mambertim. Jak poinformowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej, rozmawiano o aktualnej sytuacji w tym środkowoazjatyckim kraju, ze szczególnym odniesieniem do terroryzmu i wysiłków na rzecz tolerancji i harmonii w pakistańskim społeczeństwie. Podkreślono pozytywny wkład Kościoła katolickiego w życie społeczne, zwłaszcza przez działalność w dziedzinie edukacji, opieki i ochrony zdrowia.
Poruszono także kwestię niedawnych ataków na wspólnoty chrześcijańskie i okoliczności, które wywołały rozruchy. Zaznaczono konieczność przezwyciężenia wszelkich form dyskryminacji religijnej dla wspierania równości praw wszystkich obywateli. (RV)
28.09.2009 Pakistan: Pakistański prezydent: „Nadzór nad niesprawiedliwym użyciem prawa o bluźnierstwie"
Prezydent Zardari zapewnia w Londynie o zaangażowaniu rządu w walce z wszelkim instrumentalnym interpretowaniem prawa w celu siania niezgody i uderzania w mniejszości narodowe i religijne. Środowiska islamskie organizują protesty przeciw żądaniom zmiany. To prawo poddają jednak w wątpliwość nawet media.
Prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari zapewnił o zaangażowaniu rządu w pracę nad uniemożliwieniem jakiegokolwiek niesłusznego wykorzystania prawa przeciw bluźnierstwu. Rządowe zapewnienie pojawiło się 18 września b.r., po wielu poważnych epizodach nietolerancji i prześladowań religijnych i po tym jak wybitni politycy poprosili o weryfikację prawa. Środowiska ekstremistów islamskich odpowiedziały na tę prośbę publicznymi protestami. Zardari powrócił do kontrowersyjnego tematu w Londynie, podczas spotkania z arcybiskupem Canterbury Rowanem Williamem mówiąc o instrumentalnym użyciu prawa wykorzystywanego przez ekstremistów.
Prawo karze surowymi karami i więzieniem za jakąkolwiek zniewagę religijną. Dotyczy to również tych, którzy próbują nawracać innych. W rzeczywistości, islamscy ekstremiści, często we współpracy z policją, władzami lokalnymi, a także mieszkańcami kraju wykorzystują to prawo, aby więzić i prześladować wyznawców innej wiary, przede wszystkim chrześcijan. W ostatnim czasie co najmniej 33 osoby oskarżone o bluźnierstwo zostały zabite z wyjątkowym okrucieństwem przez rozwścieczony tłum lub przez pojedynczych fanatyków. Problem ten ostatnio ponownie powrócił, po niewyjaśnionej śmierci, 15 września b.r., chrześcijańskiego chłopca przetrzymywanego za bluźnierstwo w więzieniu w Sialkot.
17 września katolicki minister pakistański do Spraw Mniejszości, podczas wizyty w Waszyngtonie, obiecał maksymalne zaangażowanie w sprawę modyfikacji prawa, które ekstremiści „wykorzystują do prześladowania mniejszości, jak i samych muzułmanów. Rząd musi zmienić prawo, żeby nie było już narzędziem w rękach ekstremistów". 18 września gubernator regionu Punjab poparł pomysł zniesienia prawa o bluźnierstwie, w celu ochrony mniejszości, w szczególności chrześcijan, przed rosnącą ilością aktów przemocy i prześladowań. Swoje stanowisko wyraził już dwa dni wcześniej. Peter Jacob, sekretarz wykonawczy narodowej Komisji pakistańskiej Sprawiedliwość i Pokój, skomentował dla AsiaNews, że „deklaracja gubernatora Punjab jest ważna i mile widziana" i życzył sobie, żeby konkretne stanowisko przyjął również rząd centralny. W opozycji, różne islamskie partie religijne potępiły deklarację Salmana Taseera i zażądały jego dymisji, oskarżając go o instrumentalne wykorzystywanie kilku, a szkodliwych dla mniejszości religijnych, brutalnych incydentów.
Partie te zapowiedziały silną kampanię w mediach i na ulicach przeciw jakiejkolwiek modyfikacji prawa. Taseer postawił pytanie, co duchowni muzułmańscy i politycy zrobili, aby przeciwdziałać paleniu żywcem chrześcijan, w imię tego prawa. W kraju czuć powiew zmian. Również wiele gazet przyjęło pozycję wobec fanatycznemu prawu. W artykule wstępnym do Daily Times z 17 września napisano, że chrześcijanie zabici lub pokrzywdzeni w imię islamu nigdy nie doczekają się sprawiedliwości. Oskarżeni, którzy przeżyją pogromy, żeby uchronić się przed zemstą lub dalszymi oskarżeniami o bluźnierstwo powinni po uwolnieniu z więzienia za kaucją natychmiast uciec za granicę.
18 września b.r. w artykule wstępnym do Down czytamy, że rząd Pundżabu powinien podjąć środki ostrożności, żeby chronić mniejszości na prowincji, ponieważ „sytuacja się pogarsza". Rząd centralny ze swojej strony „musi rozpocząć prace nad zrewidowaniem prawa o bluźnierstwie. Prawo to za długo było używane do rozwiązywania kwestii personalnych, żeby grabić ziemię i zabijać. Te drakońskie prawa muszą być wyrzucone z kodeksu". (AsiaNews, Fareed Khan/PKWP/tłum. Marta Mazurkiewicz)
23.09.2009 Pakistan: Zakazana miłość, która zakończyła się katastrofą
Miłość między nastolatkami w Pakistanie miała tragiczne konsekwencje, gdy fanatycy podpalili wiejski kościół i zmusili wszystkich chrześcijan do ucieczki. Setki chrześcijan ledwo uszły z życiem w piątek 11 września b.r., gdy ekstremiści wzniecili rozruchy w wiosce Jethki, w okręgu Sialkot prowincji Pendżab. Uzbrojeni w cegły, kamienie i kije, oblali kościół naftą, następnie podpalili go i zbezcześcili. Tłum podpalił również dwa domy chrześcijan w pobliżu kościoła i zagroził śmiercią mieszkańcom wioski. Przywódcy Kościoła twierdzą, że przemoc była sprowokowana przez muzułmankę, która była zła na swą 18-letnią córkę. Dziewczyna złamała społeczne i religijne tabu wchodząc w romantyczną relację z chrześcijaninem. Według opinii duchownych, chcąc zerwać trzyletni związek córki z kolegą z klasy, kobieta wyrwała kartkę z książki zawierającej wersety Koranu i wyrzuciła ją przed domem mężczyzny. Według relacji świadków, kobieta pobiegła do lokalnych władz muzułmańskich i oskarżyła mężczyznę o zbezczeszczenie Koranu, a co za tym idzie złamanie ustawy o bluźnierstwie. Maksymalnym wyrokiem za zbezczeszczenie muzułmańskiej świętej księgi jest dożywocie, zgodnie z artykułem 295B prawa karnego. Władze muzułmańskie są oskarżane o zaaranżowanie odwetowych aktów przemocy. Takie akty przemocy miały miejsce już czwarty raz w ciągu ostatnich trzech miesięcy i wzmogły apele zarówno ze strony przywódców chrześcijańskich w Pakistanie, jak i innych w podobnej sytuacji, o zniesienie ustaw o bluźnierstwie. W sobotę 12 września, dzień po incydencie w Sialkot, prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari potępił ataki i przyrzekł rządowe fundusze na remont kościoła. W międzyczasie 19-letni mężczyzna został zatrzymany w areszcie na czas dochodzenia policyjnego. Ze względów bezpieczeństwa nie podano jego nazwiska. W wywiadzie udzielonym katolickiej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, ksiądz Andrew Nisari, wikariusz generalny archidiecezji Lahore, na terenie której znajduje się Sialkot, powiedział: „Ludzie są przerażeni i zasmuceni tym, co się zdarzyło. W zasadzie cieszy nas to, że dziewiętnastolatek jest obecnie w areszcie - przynajmniej jest tam bezpieczny. Oznacza to, że nie zostanie zabity przez fanatyków muzułmańskich. Mimo że kościół nadal stoi, w środku jest zupełnie wypalony - ołtarz, figury, ławki, Biblie i pozostałe książki religijne. Cały kościół zupełnie nie nadaje się do użytku". Powtórzył wezwanie do obalenia ustaw o bluźnierstwie. „Ustawy te dają do ręki ludziom - zwłaszcza muzułmanom - niewidzialny miecz, za pomocą którego mogą się zemścić na kim tylko im się podoba. Przypadek ten pokazuje, że religia bywa wykorzystywana w zły sposób w naszym kraju i konieczne jest uchylenie ustaw o bluźnierstwie". Pomoc Kościołowi w Potrzebie wzywa do zniesienia ustaw o bluźnierstwie. Ks. Nisari podkreślił, że wydarzenie to niemal zakończyło się rozlewem krwi. Powiedział: „Wszyscy księża zalecili chrześcijanom, żeby uciekali z wioski, w przeciwnym razie tłum zabije wszystkich". Chrześcijanie, którzy opuścili wioskę znaleźli schronienie u znajomych i krewnych w pobliskich miastach. Ks. Nisari dodał: „Wzywam wszystkich chrześcijan w świecie do modlitwy za nas, prześladowanych w Pakistanie. Właśnie w tej chwili potrzebujemy waszych modlitw". Incydent z 11 września nie jest związany z ósmą rocznicą ataków na bliźniacze wieże w Nowym Jorku. Minister do spraw mniejszości Pakistanu Shahbaz Bhatti, jedyny chrześcijanin w pakistańskiej radzie ministrów, odwiedzi region i przedstawi raport rządowi. Przywódcy religijni interpretują to wydarzenie jako kolejny dowód szeroko zakrojonych prześladowań chrześcijan w całym państwie. Eskalacja zamieszek osiągnęła swój szczyt w ubiegłym miesiącu, w związku z atakami w mieście Gojra w prowincji Pendżab, w których zabito ośmiu chrześcijan. (PKWP/tłum. Aleksandra Jełowicka)
„Jesteśmy bardzo zawiedzeni opieszałością sądowej procedury. Minął ponad miesiąc od masakr wywołanych w Gojra i żadna z osób wzywanych nie stawiła się przed sądem. Obawiam się, że winni wybrną z tego z „czystym kontem i cała sprawa zostanie po cichu zatuszowana" - przyznał w dniu 1 września Arcybiskup Lawrence J. Saldanha, przewodniczący Konferencji Episkopatu w Pakistanie. Od miesiąca chrześcijanie w Pakistanie zwiększyli ilość manifestacji i wystąpień w prasie odkąd doniesiono o masakrze wywołanej 1 sierpnia 2009 roku w Gojra, mieście położonym 160 km na zachód od Lahore, stolicy prowincji Pendżab.
10.09.2009 Pakistan: Ustawy przeciw bluźnierstwu niszczą mniejszości religijne
Władze Kościoła katolickiego donoszą o opieszałości śledztw rozpoczętych przeciwko osobom odpowiedzialnym za krwawe rozruchy z dnia 1 sierpnia 2009 roku
W dniu 30 lipca wściekły tłum muzułmanów zaatakował miasteczko Korian, położone niedaleko Gojra i zniszczył domy blisko setki rodzin chrześcijańskich, którzy tam mieszkali. Według muzułmanów chrześcijanie znieważyli Koran podczas jednego ze ślubów przyczepiając kartki z wersetami świętej księgi islamu na drzwi jednego ze swych domów. Nazajutrz 1 sierpnia, kilkuset muzułmanów udało się do dzielnicy chrześcijańskiej w Gojra siejąc terror i zniszczenie. Ośmiu chrześcijan spalonych żywcem zginęło, w tym trzy kobiety oraz troje dzieci. Ponad sto domów chrześcijan zostało całkowicie zdewastowanych lub zniszczonych, w tym również cztery świątynie protestanckie . Ten nowy przypadek antychrześcijańskich pogromów wywołał żywe emocje w Pakistanie a policja szybko wezwała 103 muzułmanów zamieszanych w owe napaści.
W Faisalabad, dużym mieście najbliżej położonym obok Gojra odbyły się przesłuchania. Wszystkie prośby o uwolnienie za kaucją muzułmanów winnych zabójstw zostały odrzucone. Jednakże chrześcijanie w Pakistanie apelując o spokój i zgodę nie kryją swojego zniecierpliwienia. Widzą własną bezsilność w tym aby sprawiedliwości stało się zadość. W dniu 29 sierpnia, w wielkim mieście Hyderabad hierarchowie Kościoła katolickiego oraz protestanci zorganizowali iftar, posiłek przerywający post podczas trwania miesiąca ramadan w miejscach przylegających do katedry katolickiej św. Tomasza Apostoła. Wzięło w nim udział dwieście osób - chrześcijan lecz również wierzących muzułmanów, hinduistów oraz bakhistów.
Zebrani pod hasłem „Partnerzy w pokoju" muzułmanie i chrześcijanie potępili ostatnią masakrę i nadużycia popełnione w imię ustaw przeciwko bluźnierstwu. Kościół oczekuje sprawiedliwości, jak wyraził się ksiądz John Murad wikariusz generalny diecezji Hyderabad. „Procedury procesowe przeciągają się w czasie i żaden z terrorystów nie został skazany. Nie jest to dobry znak i jest jasne, że walka przeciwko ustawom przeciw bluźnierstwu będzie długa" - oświadczył. Ustawy przeciw blużnierstwu, które skazują na więzienie kogokolwiek rozpoznanego jako winnego profanacji względem Koranu oraz każdą zniewagę wobec osoby Mahometa na karę śmierci są systematycznie krytykowane w Pakistanie, ale nigdy nie zostały z tego powodu poważnie poddane rewizji od czasu ich ustanowienia, w czasie dyktatury generała Zia ul Haka (będącego u władzy od 1977 do 1988 r.).
Według danych zebranych przez komisję „Iustitia et Pax" (Sprawiedliwość i Pokój ) Konferencji Biskupów Katolickich z tytułu ustaw przeciw bluźnierstwu zostało ściętych 964 osoby. Wśród tych 964 osób można wymienić: 479 muzułmanów, 119 chrześcijan, 340 ahmadis (ruch wywodzący się z islamu uznany przez większość muzułmanów jako heretycki) oraz 14 hindusów. Już z powyższych danych widać w ewidentny sposób, że mniejszości religijne są brutalnie prześladowane, w kraju, gdzie 95% ludności reprezentują muzułmanie a zaledwie 1,6% chrześcijanie. Od wielu lat kierujący Kościołami chrześcijańskimi wytykają te ustawy jako krzywdzące. Muzułmanie bardzo często wykorzystują je do swoich celów pragnąc korzyści osobistych lub szukając zemsty na nie-muzułmanach. W dniu 7 sierpnia b.r., premier Yosuf Raza Gilani udał się do Gojra gdzie odwiedził zniszczoną dzielnicę chrześcijan.
Zadeklarował, że zostanie zebrana specjalna komisja, aby omówić niekorzystny wpływ ustaw na równowagę religijną oraz przeanalizować sposoby realizacji sukcesu polityki mniejszościowej. Dla Arcybiskupa Saldanhy „same tylko słowa nie mogą zagwarantować bezpieczeństwa mniejszości chrześcijańskiej w Pakistanie. „Kościół katolicki wniósł petycję z żądaniem wycofania ustaw przeciw bluźnierstwu. Mamy nadzieję zebrać 200 tysięcy podpisów. Jednakże, jak stwierdził, wydaje się, że rząd ulega presji religijnych ekstremistów i konserwatystów. Sytuacja jest trudna i jedynie Bóg może przyjść nam z pomocą". ((Eglises d'Asie/PKWPtłum. Zbigniew Tyszkowski)
W reakcji na te oskarżenia przedstawiciele policji w Gojra oświadczyli, że 29 chrześcijan i 100 niezidentyfikowanych osób było „zaangażowanych" w wywołanie tych zamieszek. Wśród chrześcijan, którymi zainteresowała się policja są między innymi anglikański biskup John Samuel z Church of Pakistan w Faisalabad oraz Finyas Paul Randhawa, członek rady miejskiej. Obrońcy praw człowieka są oburzeni nazywając tę decyzję policji „odwetem" wobec ofiar przemocy. „Kategorycznie potępiamy takie działania ze strony policji" oświadczył Atif Jamil, dyrektor lokalnego oddziału NGO. „Jest to posunięcie odwetowe przygotowane przez agentów policji i administrację dystryktu wobec chrześcijańskich ofiar wydarzeń, które miały miejsce w Gojra". Ponadto stwierdził on, że oskarżenia wysuwane przez policję są całkowicie „bezpodstawne", podjęte jedynie po to, by „odwrócić uwagę od odpowiedzialności samej policji za to co się stało oraz by podważyć oskarżenia wobec prawdziwych sprawców zamieszek". Podkreślił absurdalność zarzutów stwierdzając, że „włączenie do tej sprawy biskupa Johna Samuela, przywódcy jednego z Kościołów chrześcijańskich jest niedopuszczalne". Nie trzeba dodawać, że żaden z przywódców religijnych nie brał udziału w zamieszkach. Atif Jamil stwierdził, że rząd zachowuje się „dwuznacznie", ponieważ z jednej strony rozpoczął proces odbudowy w Gojra, ale z drugiej strony „zastrasza" miejscową wspólnotę chrześcijańską, która ciągle nosi na sobie „blizny" powstałe w wyniku doznanej przemocy. (AsiaNews/Sarah John/PKWP/tłum. Wiesław Knapik)
07.09.2009 Pakistan: Ofiary pogromów chrześcijan w Gojra zostały oskarżone przez policję
Policja twierdzi, że byli oni zamieszaniu w akty przemocy, w wyniku których zostało spalonych żywcem ośmiu chrześcijan. Chrześcijanie, którym udało się uratować oskarżyli policję o bierność w obliczu tej przemocy. Obrońcy praw człowieka uważają, że policja oskarżyła o tę zbrodnię samych chrześcijan jako rewanż za oskarżenie policji o bierność, chcąc w ten sposób ukryć prawdziwych winnych. Jednym z podejrzanych jest biskup Kościoła anglikańskiego.
Ofiary prześladowań stają się podejrzanymi. Taki los spotkał grupę chrześcijan z miejscowości Gojra w Pendżabie, którzy 3 sierpnia b.r. zostali zaatakowani przez tłum składający się z tysięcy rozwścieczonych muzułmanów. Fundamentaliści muzułmańscy podpalili domy i żywcem spalili ośmiu ludzi, a teraz policja oskarżona o brak właściwej reakcji sama otwarcie oskarżyła ofiary tych zamieszek, że wina leży po ich stronie. Po tej masakrze chrześcijanie oskarżyli policję, że nie interweniowała i nie powstrzymała napastników. Jak ustalono, w dniach poprzedzających atak na chrześcijan, policja otrzymywała raporty o możliwych aktach przemocy ze strony islamskich ekstremistów, ale nie podjęła żadnych działań, aby zapobiec tragedii.
05.09.2009 Pakistan: Islamskie prawo niszczy wolność religijną!
Pięciu wyznawców Chrystusa zostało zamordowanych w pakistańskiej miejscowości Kweta. Uzbrojeni napastnicy chcieli wymusić haracz za ochronę chrześcijańskiego sklepu. „Masakry chrześcijan nie należy łączyć z zamieszkami wywołanymi przez ekstremistów muzułmańskich w Pendżabie" - stwierdził prefekt apostolski Kwety. W wywiadzie dla dziennika L'Osservatore Romano o. Victor Gnanapragasam OMI powiedział, że zbrodni dokonała banda kryminalistów, która terroryzuje okolicę i wymusza pieniądze.
„Same słowa nie zapewnią bezpieczeństwa chrześcijanom w Pakistanie, którzy zawsze pozostaną niewielką mniejszością w tym kraju" - powiedział abp Lawrence Saldanha. Kierujący katolicką komisją sprawiedliwości i pokoju hierarcha wyraził głębokie rozczarowanie postępowaniem władz, które ociągają się z osądzeniem winnych masakry w Gojra w Pendżabie.
„Mimo, że upłynął już miesiąc od krwawych antychrześcijańskich zamieszek, żaden z oskarżonych nie został ukarany - stwierdził pakistański arcybiskup. - Obawiam się, że winowajcy unikną kary, a sprawa trafi na półkę". Policja zatrzymała, co prawda, 103 muzułmanów biorących udział w zamieszkach, ale ich przesłuchania przeciągają się. Aresztowanym zarzuca się spalenie żywcem 8 chrześcijan oraz ponad stu domów należących do wyznawców Chrystusa. Ofiary krwawych zamieszek posądzono o bluźnierstwo, które w Pakistanie karane jest śmiercią.
Natomiast Światowa Rada Kościołów zwróciła się do pakistańskiego rządu o gwarancje bezpieczeństwa dla wszystkich mniejszości religijnych w tym kraju. Osławiona ustawa o bluźnierstwie przerodziła się bowiem w łatwy sposób wywoływania prześladowań i represji wobec innowierców - czytamy w odezwie Rady. Ekumeniczna organizacja zaapelowała o pilną zmianę prawa, by uniemożliwić kolejne nadużycia. (RV)
W oświadczeniu przedstawicieli PKWP wskazano na znaczenie problemów wywołanych przez nadużycia prawne, podkreślając że są one równoważne z łamaniem podstawowych praw człowieka. Zgodnie z paragrafem 295-B Prawa Chroniącego Uczucia Religijne, profanacja Koranu jest zagrożona wyrokiem dożywotniego więzienia, a znieważenie osoby Mahometa (paragraf 295-C) jest karane śmiercią. W oświadczeniu PKWP możemy przeczytać, że Pomoc Kościołowi w Potrzebie „wzywa wszystkich ludzi dobrej woli do podjęcia wysiłku na rzecz zniesienia Prawa Chroniącego Uczucia Religijne. Tak długo jak istnieje to prawo, Pakistan jest uwięziony w pogłębiającym się kole przemocy, cierpienia i rozpadu całego społeczeństwa". W oświadczeniu czytamy: „Nadużycie prawa spowodowało, że stało się one narzędziem opresji, pałką do bicia słabych i bezbronnych". Oświadczenie ukazało się po tym jak premier Pakistanu Yousuf Raza Gilani podjął zobowiązanie dotyczące przeglądu przepisów, które są „szkodliwe dla zgody religijnej". Chociaż premier nie wymienił, o jakie przepisy dokładnie chodzi, jego oświadczenie wskazuje, że rząd zajmie się właśnie Prawem Chroniącym Uczucia Religijne. Premier złożył swoje oświadczenie w trakcie wizyty w mieście Gojra, w prowincji Pendżab, gdzie ośmioro chrześcijan zostało zabitych podczas fali ataków, wywołanych przez oskarżenie dzieci o łamanie prawa przeciw bluźnierstwom. Według doniesień, dzieci pocięły stare podręczniki szkolne, aby przygotować konfetti na uroczystości ślubne, nie spodziewając się, że strony zawierają wiersze zaczerpnięte z Koranu. Bezpodstawne zarzuty sprowokowały 3.000 ludzi do spustoszenia Gojry i pobliskiej miejscowości Korian w atakach, w których cztery kościoły i prawie 140 domów zostało zniszczonych lub uszkodzonych. Rząd Pakistanu podjął wprawdzie decyzję o wypłacie odszkodowań w wysokości 1,6 mln euro przeznaczonych na naprawę szkód wyrządzonych na mieniu i własności, jednak winowajcy i bandyci pozostają na wolności. W związku z wybuchem przemocy policja przesłuchała 200 osób, a kolejnych pięć zostało aresztowanych. Duchowieństwo mówiło o żalu i gniewie ludzi opłakujących ośmioro zabitych podczas fali ataków. Były wśród nich 9-letnia Umia Alnaf i 10-letnia Mausa Masie, a wiele osób zostało rannych. Oświadczenie PKWP jest zakończone wołaniem o modlitwę - szczególnie za pogrążonych w żalu po stracie bliskich: „W godzinę tej strasznej tragedii, którą dotknięci zostali chrześcijanie pochodzący z Pakistanu - Pomoc Kościołowi w Potrzebie prosi wszystkich ludzi o modlitwę w intencji zakończenia aktów przemocy. Niech ludzie pogrążeni w smutku po stracie bliskich, lub obawiający się o ich bezpieczeństwo zostaną pocieszeni przez Boga". (PKWP/tłum. Mirosław Musiałek)
01.09.2009 Pakistan: Pomoc Kościołowi w Potrzebie wyraża sprzeciw wobec Prawa przeciw bluźnierstwom
Organizacja Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PKWP) zaapelowała o podjęcie działań na rzecz zniesienia obowiązującego w Pakistanie, tzw. Prawa przeciw bluźnierstwom, określając je jako „nierozerwalnie związane" z sierpniowymi atakami, w których zginęło osiem osób.
W wydanym oświadczeniu, przedstawiciele organizacji, której działania koncentrują się na udzielaniu pomocy prześladowanym chrześcijanom, sugerują, że przepisy te stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa zarówno dla mniejszości religijnych jak i dla wszystkich mieszkańców Pakistanu.
01.09.2009 Pakistan: Porwanie chrześcijan
Osiem osób należących do wspólnoty chrześcijańskiej, stanowiącej mniejszość w Pakistanie, zostało porwanych w Waziristanie, jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc tego kraju, doniosły agencje. Chrześcijanie zostali porwani w czasie podróży z Razmak w północnym Waziristanie, na południe. Nie można na razie ustalić, kiedy dokładnie porwanie miało miejsce. Shahbaz Bhatti, minister w rządzie Pakistanu, zajmująca się sprawami mniejszości, potępiła dzisiaj ostatnie porwania. Bhatti nakazała władzom podjęcia działań zmierzających do uwolnienia porwanych osób oraz opracowanie raportu wyjaśniającego szczegóły zajścia.
Rząd zapewni bezpieczeństwo członkom mniejszości religijnych oraz ich dobytkowi i nie pozwoli nikomu zdestabilizować sytuacji w kraju, powiedziała Bhatti. Terroryści i przestępcy działający na pograniczu Pakistanu, atakowali od pewnego czasu członków mniejszości etnicznych i religijnych - m.in. hinduistów, sikhów i chrześcijan. W przeszłości miało miejsce kilka przypadków porwań dla okupu lub wymuszeń płacenia tzw. 'jiziya', czyli podatku nałożonego na osoby nie będące muzułmanami. (AsiaNews/PKWP/tłum. Mirosław Musiałek)
18.08.2009 Pakistan: Czarny dzień prześladowań
Dzisiejszy dzień określany jest mianem „czarnego dnia" w związku z protestem 20 milionów chrześcijan w Pakistanie i na całym świecie, którzy pragną uchylenia krajowych przepisów dotyczących zakazu rozpowszechniania materiałów, które mogą ranić uczucia religijne większości obywateli. Obowiązujące prawo postrzegane jest jako faktyczne „konstytucjonalne ludobójstwo". Wydarzenie to będzie powiązane z licznymi akcjami promowanymi przez przywódców religijnych i aktywistów w całym kraju jako odpowiedź na ataki fundamentalistów. Nazir S Bhatti, organizator protestu oraz przewodniczący Pakistańskiego Kongresu Chrześcijan (PKC) zaapelował do rządu USA i Unii Europejskiej, aby wywarły nacisk na pakistański rząd w celu zniesienia zakazu rozpowszechniania materiałów, które mogą ranić uczucia religijne większości obywateli i zapewnienia pokoju oraz bezpieczeństwa w obrębie społeczności chrześcijańskich w kraju. Dzisiejszy dzień nie jest dla niego „Dniem Mniejszości" jak ogłosił rząd, lecz „czarnym dniem", który upamiętnia antychrześcijańskie akty przemocy. Według Petera Jacoba, sekretarza wykonawczego Narodowej Komisji ds. Sprawiedliwości i Pokoju (NKSP) działającej z ramienia Kościoła katolickiego, w ciągu nadchodzących dni planowanych jest wiele dodatkowych inicjatyw, w które zaangażowane będą różne ugrupowania chrześcijańskie, jak również aktywiści i czołowi członkowie społeczeństwa obywatelskiego. Dzisiaj na przykład ustawodawcy i zarządcy, którzy są w mniejszości, będą uczestniczyć w spotkaniach modlitewnych i uroczystościach religijnych. Jutro wieczorem przedstawiciele wszystkich odłamów chrześcijaństwa wezmą udział we Mszy świętej w Kościele Naulakha w Lahaur upamiętniającej ofiary masakry w Gojra. 18 sierpnia grupy obywatelskie będą protestować w Lahaur przeciwko ekstremizmowi religijnemu i przepisom dotyczącym zakazu rozpowszechniania materiałów, które mogą ranić uczucia religijne większości obywateli. NKSP planuje jutro seminarium odbywające się pod hasłem „Ekstremizm a Prawo". Komisja rozpoczęła również kampanię zbierającą podpisy w celu zniesienia przepisów dotyczących zakazu rozpowszechniania materiałów, które mogą ranić uczucia religijne większości obywateli. W ostatnim komunikacie Amnesty International wyraziło poparcie dla chrześcijan w Pakistanie. W swoim oświadczeniu prasowym organizacja broniąca praw człowieka wezwała władze w Islamabadzie do „podjęcia poważnych działań, aby chronić mniejszości religijne, które coraz częściej stają się celem religijnie uzasadnianych ataków i prześladowań". „W tym celu, pakistański rząd powinien wprowadzić powszechny program edukacyjny dostępny na każdym szczeblu drabiny społecznej, który promuje równość i szacunek dla różnych wyznań w Pakistanie"- głosił komunikat. (AsiaNews/PKWP/tłum. Iwona Rusinek)
Osiem osób, wśród nich dwoje dzieci, zostało zabitych w atakach przeciwko chrześcijanom, informuje biskup Faisalabadu, który wyraża jednocześnie oburzenie swoich wiernych bezczynnością policji. W jednym z najkrwawszych ataków przeciwko chrześcijanom, jakie dotychczas miały miejsce w Pakistanie, spalono żywcem osiem osób, w tym dwoje dzieci. Ofiary, wśród nich między innymi dziewięcioletnia Umia Alnaf, jej matka Asifa i dziesięcioletnia Mausa Masih, zginęły 1 sierpnia b.r., kiedy to przez chrześcijańską dzielnicę miasta Gojra przeszło 3.000 awanturujących się napastników. Miasto położone w prowincji Punjab, oddalone jest 48 km od Faisalabadu. W czasie ataku rannych zostało ponad 20 osób. Tłum, uzbrojony w laski, pałki, kilka osób miało także broń palną, podpalił 50 domów i dwa kościoły. Dwa dni przed tym atakiem miał miejsce podobny przypadek. W położonej w pobliżu wiosce Korian spalono dwa mniejsze kościoły i 70 domów chrześcijan. W rozmowie z PKWP biskup Joseph Coutts powiedział: „W społeczeństwie panuje ogromne oburzenie z powodu tych wydarzeń. Emocje sięgają zenitu. Reakcja ludzi może być nieprzewidywalna. Bez wątpienia jest to jeden z najgorszych ataków, jaki przeciwko nam zorganizowano". Biskup Joseph, który w niedzielę przewodził ceremonii pogrzebu ofiar z Gojry, zwrócił uwagę na to, że odpowiedzialne organa nie potrafiły stłumić ataku w zarodku. Skrytykował także opieszałość policji. Reakcję policji na dobrze znane zagrożenie wobec Gojry określił jako: „połowiczną i nieskuteczną". Podkreślił ilość ostatnich ataków na chrześcijan i stwierdził, iż zagrożenie zostało zignorowane. „We wszystkich tych przypadkach policja nie uczyniła prawie nic, aby powstrzymać szalejący tłum". Obecnie ze strony władz i wszystkich obywateli napływają kondolencje, wyrazy współczucia i przeprosiny, do tej pory zabrakło jednak tak potrzebnych w tej chwili działań, aby w przyszłości zapobiec podobnym atakom. Winą za ataki biskup Joseph obarczył nielegalną, wojującą grupę, która chciała przeprowadzić czystkę religijną, aby Pakistan stał się islamskim „państwem Boga". W państwie tym „nie - muzułmanie" musieliby się nawrócić lub opuścić kraj. Wśród zabitych ofiar była Asia Victar, 22 lata, jej matka Eerueen, Ikhlaf Hameed i dwaj mężczyźni, Haneed Khan i pan Sharif, obaj mieli ponad 70 lat. Dziewiąta ofiara, 25-letni mężczyzna z Faisalabadu, zginął w wypadku próbując dostarczyć żywność ofiarom z Gojry. Ataki zainicjowali oburzeni muzułmanie na wieść o tym, że dzieci podarły strony starych podręczników, aby zrobić z nich weselne confetti. Dzieci nie zauważyły, że strony te zawierały wersy z Koranu. W Korianie, położonej w pobliżu Gojry wiosce, w której odbywało się wesele, chrześcijanie zareagowali na tyle szybko, aby stłumić niepokoje muzułmańskie. Cztery dni później, w czwartek, 30 lipca, w Korianie zebrał się tłum i jako kary za akt bluźnierstwa zażądał powieszenia Taaliba Masiha, ojca dzieci. Jednak chrześcijanie z Korianu przewidzieli niebezpieczeństwo i uciekli, zanim w wiosce pojawili się mordercy. Przybyły tłum splądrował 80 chrześcijańskich domostw i przeszukał 2 protestanckie kościoły. Pogłoski o zbezczeszczeniu Koranu przez chrześcijan skierowały agresję tłumu na chrześcijańską dzielnicę Gojra. Biskup Joseph Coutts zażądał zniesienia przepisu, zgodnie z którym za akt bluźnierstwa (brak należytego szacunku wobec Koranu i Mahometa) można być skazanym na karę dożywotniego więzienia, a nawet karę śmierci. Biskup poinformował również, że otrzymał wiele wyrazów współczucia od przywódców muzułmańskich i podkreślił konieczność kontynuowania współpracy między religiami. (PKWP/ tłum. Beata Celińska)