
Mnożą się informacje, że w Egipcie palonych jest coraz więcej kościołów chrześcijańskich. Gorzej jeszcze, władze egipskie i policja zdają się nie interweniować w takich przypadkach. Skąd taka nienawiść wobec chrześcijan i jak miejscowi Koptowie w tych warunkach patrzą w przyszłość opowiadał PKWP biskup prawosławnego Kościoła koptyjskiego, ks. Anba Damian. PKWP: Jego Ekscelencjo, czy w ostatnich latach bycie chrześcijaninem w Egipcie jest niebezpieczne? Ks. Bp: Tak, sytuacja w ostatnich miesiącach i latach zaostrzyła się. Koptowie wiele wycierpieli. Przede wszystkim często nie możemy zrozumieć postępowania urzędników bezpieczeństwa i miejscowych władz. Umówienie się biskupa na wizytę z miejscowym gubernatorem trwa czasem nawet trzy miesiące. Władze niechętnie chcą wiedzieć o napadach na chrześcijan. Prędzej dochodzimy naszych praw, gdy z naszymi prośbami zwracamy się bezpośrednio do prezydenta Mubaraka. Ale my nie chcemy naszych praw otrzymywać z łaski prezydenta, lecz w oparciu o prawo. PKWP: Czy nasilenie się przemocy wobec Koptów ma związek z sukcesem muzułmanów w ostatnich wyborach parlamentarnych? Ks. Bp: Zauważamy, że społeczeństwo coraz bardziej zbliża się do konserwatywnego islamu. My, Koptowie, nie mamy nic przeciwko temu, żeby kobiety nosiły okrycia głowy, to jest przecież tylko zewnętrzny wyraz wiary. Ale szkoda, że wyłącznie formy zewnętrzne przybrały na sile, a nie duchowość. Gdyby muzułmanie w Egipcie byli rzeczywiście tak pobożni jak to ukazują na zewnątrz, to moglibyśmy doświadczać pokoju, sprawiedliwości i błogosławieństwa. Tak wiele modlitw musiałoby przekształcić Egipt właściwie w święty kraj. Jednak faktem jest dokładnie sytuacja odwrotna. Nawet wysoki rangą egipski polityk przyznał, że w Egipcie jest wiele obłudy. Jest to fenomen, który musi zostać zbadany. PKWP: Dlaczego więc miejscowe władze i policja są tak bierne? Ks. Bp: Nie można tego stwierdzić z całą pewnością, ale u wielu jest to po prostu strach przed radykalnymi islamistami. PKWP: Napady na egipskich chrześcijan nie są żadnymi pojedynczymi przypadkami, często w ekscesach uczestniczy zwykłe pospólstwo. Czy może ks. Biskup wyjaśnić tę nienawiść? Ks. Bp: Najpierw jednak chciałbym podkreślić, że Egipcjanie są zasadniczo miłującym pokój ludem. Niestety ciągle jeszcze jest u nas wielu analfabetów. Dlatego najważniejszym źródłem kształcenia politycznego dla islamskiego Egipcjanina jest dziś wciąż kazanie podczas piątkowych modłów w meczecie. Jeśli imam głosi kazanie dobre i pokojowe, to ludzie opuszczają potem meczet także ze spokojnym sercem. Jeśli natomiast podburza ich przeciwko nam, to opuszczają oni - mówiąc obrazowo - meczet z kanistrem benzyny w jednej i zapałkami w drugiej ręce i uderzają na nas. Nie działoby się tak, gdyby ludzie mogli dostawać obszerne informacje. Dlatego kształcenie jest jednym z najważniejszych wyzwań w Egipcie. PKWP: Co zdaniem ks. biskupa musiałoby się w Egipcie jeszcze zmienić? Ks. Bp: Wolność religijna musi być poważniej traktowana. Nie jest to jakieś bezczelne życzenie, móc swobodnie wybierać, zmieniać i praktykować własną religię lub wyznanie. Jest to najwyższe dobro, jakie dał nam Bóg. Rząd powinien gwarantować tę wolność, ale poza tym trzymać się z daleka od spraw religijnych. Jego zadaniem jest, moim zdaniem, zwalczanie ubóstwa, ignorancji i chorób. PKWP: W jakim stopniu chrześcijanie w Egipcie są krzywdzeni? Ks. Bp: Dzieje się to w wielu dziedzinach. Zaczyna się już przy zdobywaniu wykształcenia i kontynuowane jest na rynku pracy. Udział ludnościowy Koptów nie ma również swego odbicia w naszej reprezentacji w polityce. W zależności od statystyk koptyjscy chrześcijanie w Egipcie stanowią pomiędzy sześć a piętnaście procent ludności. Jednak w parlamencie zasiada obecnie tylko czterech Koptów spośród 440 posłów, i to, pomimo faktu, że wielu Koptów posiada pierwszorzędne wykształcenie. PKWP: Czy w Egipcie panuje brak zaufania do Koptów? Ks. Bp: Wręcz przeciwnie, nawet wielu muzułmańskich przedsiębiorców powierza swoje sprawy pieniężne i handlowe częściej Koptom niż swoim muzułmańskim braciom w wierze. Koptowie nie byli jeszcze nigdy zagrożeniem dla społeczeństwa czy muzułmanów. My jesteśmy rdzennymi mieszkańcami naszego kraju. PKWP: Jak może się udać zlikwidować te uprzedzenia? Ks. Bp: Musimy się nauczyć rozróżniać pomiędzy nauką a człowiekiem. Jako chrześcijanin nie potrafię wszystkiego w islamie zrozumieć lub zaakceptować, ale mogę podejść do muzułmanów, jak do ludzi, rozmawiać z nimi, kochać ich. Jeśli traktowalibyśmy się nawzajem choćby z minimum szacunku, moglibyśmy usunąć wiele nieporozumień, uprzedzeń, zwalczyć nienawiść i terror. Musimy przede wszystkim rozbudowywać dialog z rozsądnymi przedstawicielami islamu, z ludźmi, którzy mówią otwarcie i szczerze i tak też postępują. Do takich zaliczam tu na przykład dr. Mohammeda Tantali, wielkiego szejka uniwersytetu Al-Azbar, który zaprzyjaźniony jest również z naszym papieżem Szenudą III. Znam go osobiście i bardzo go cenię. Gdyby więcej muzułmanów postępowało wedle jego przykładu, to mielibyśmy wszyscy - muzułmanie i chrześcijanie - lepszą jakość życia w naszym kraju ojczystym. PKWP: Prezydent Husni Mubarak, który uchodzi za gwaranta stabilności kraju i obrońcę chrześcijan kończy właśnie 80 lat. Z jakimi uczuciami patrzy Jego Ekscelencja w przyszłość? Ks. Bp: Prezydent Mubarak uczynił dla Egiptu wspaniałe rzeczy, dlatego cieszy się on moją miłością i wielkim szacunkiem. Oczywiście były też w czasie jego rządów ciemniejsze strony. Ale bardzo wysoko oceniam to, że udało mu się nie wplątać naszego kraju w żadne wojny. A jeśli chodzi o następstwo, to wysoko oceniam syna Mubaraka, Gamala, ale w końcu jest to decyzja egipskiego narodu. Każdy kandydat, który jest rozsądny jest mi mile widziany. Obawiam się jednak najgorszego, w przypadku gdyby do władzy mieli dojść islamscy ekstremiści. Modlę się, aby się to nie stało. Ale my się nie boimy, ponieważ jestem przekonany, że sam Bóg będzie chronił nasz Kościół. Chętnie dźwigamy nasz krzyż, gdyż naszym celem jest życie wieczne z Bogiem i tego celu nikt nam nie może odebrać. (PKWP/tłum. Róża Wawrzyniak)