27 października 2011
Drodzy Przyjaciele!
Serdecznie pozdrawiam z Sudanu.
Jest bardzo gorąco, do tego od ponad tygodnia nie miałyśmy wody. Na rynku jest duży zbiornik z wodą, który jest połączony z naszym domem. Jednak z powodu jakiś komplikacji woda nie docierała do nas. Od wczorajszej nocy troszeczkę wody przybyło. Musiałyśmy jednak kupować z beczkowozu ciągniętego przez osiołka.
Od tygodnia Siostra Juliete (jesteśmy tylko dwie) jest chora na tyfus, przyjmuje leki i jest bardzo słaba. Jest naprawdę trudno - pracy i ludzi tak wiele, a czasu i rak do pracy tak mało.... Każdy dzień kończy się bardzo późno i zaczyna się bardzo wcześnie i tak trudno ze wszystkim podołać...
Właściwie nie wiem co i jak napisać. Pieniądze , które były przeznaczone na projekt są ale jeszcze w Nairobi. Czekamy aż się znajdzie ktoś, kto będzie mógł je do nas dowieźć, bo tylko tą drogą można je bezpiecznie dostarczyć do nas. Nasza przełożona z Ethiopi miała w tych dniach przyjechać do nas na wizytację i powiedziała, że będzie mogła dać nam te sumę, tak byśmy mogli jak najszybciej zrealizować projekt. Ale już od długiego czasu czeka na wizę. Teraz z wizami sprawa jest skomplikowana. Nie dają też wiz dla nowych misjonarzy.
Mamy jednak nadzieję, że wkrótce pieniądze do nas dotrą ta czy inna drogą, dlatego bardzo prosimy o cierpliwość z nami. Są to sprawy nie w naszej mocy.....
Jeżeli chodzi o wiadomości o sytuacji w Sudanie, naprawdę jest mi trudno napisać coś konkretnego i pewnego. To co dociera do nas tu to jest przekazane ustnie i często zdeformowane , a nawet przestarzałe.
Rzekomo w mieście były jakieś demonstracje studentów, które szybko zostały wstrzymane, do nas dotarta ta wiadomość po kilku dniach.
Sytuacja naszych chrześcijan, tu na północy, jest pełna napięcia i lęku. Powracającym autobusami ludziom na południe zwykle, jeżeli nie zawsze, na granicy miedzy północą i południem przez władze północy są odbierane wartościowe rzeczy, żywność, pieniądze.
To samo się dzieje na lotnisku. Są to momenty bardzo upokarzające i smutne. Jeszcze wiele tysięcy ludzi czeka na powrót. W szkole mamy ponad 360 dzieci. W większości są to dzieci z obozów oczekujących na powrót.
Jest coraz trudniejszy kontakt z Północnym Sudanem. Nie ma w ogóle żadnych Cargo jak wcześniej, dzięki czemu można było przesłać rzeczy, żywność za niewielką odpłatnością. Powracającym samolotami - ludziom starszym czy matkom z dziećmi, pozwalają tylko na 20 kg bagażu. Nadwyżkę płaci się nie jak wcześniej 5 SD, ale teraz 20 SD. Dzieci muszą mieć cały bilet, wcześniej tylko połowę.
Transport pociągiem rzekomo jest wstrzymany. Tysiące ludzi już długie miesiące czeka w dwóch miasteczkach portowych na powrót statkami - Renk i Kosti - idzie to strasznie powoli.
Podziwiam ludzi za ich wielką cierpliwość i wiarę w jutro ich powrotu. Nie potrafię wyobrazić sobie siebie na ich miejscu.
I tu na pustyni koczują ludzie we wprost nieludzkich warunkach, pełnych też lęku - czas jest krótki, a nadziei na powrót nie widać.
Jestem pewna, że Biskup Macram Gassis będzie najlepszym przekazicielem wiadomości o sytuacji całego Sudanu.
Kończąc serdecznie pozdrawiam i w modlitwie polecam
zawsze szczerze wdzięczna s. Teresa
Drodzy Przyjaciele!
Serdecznie dziękuje za e-maila!
Dziś dodzwoniłam się do Ks. Biskupa Daniela. Był w "terenie" swojej diecezji.
Z pierwszymi dniami września rozpoczęły się nowe walki w jednej z części diecezji, w której On jest Biskupem. Jest bardzo i to bardzo źle. Zginęło wiele kobiet i dzieci i innych osób. Wiele ludzi ucieka w stronę Kosti, są głodni , zmoknięci i chorzy. Teraz jest pora deszczowa w tych rejonach. Biskup Daniel przezywa to bardzo, jest po prostu bezradny.
Powiedziałam mu, że miałam wiadomość z Polski z PKWP, że chcą wiedzieć, czy Jego przyjazd do Polski jest aktualny, Biskup zamilknął na pewien czas, a potem powiedział - „jutro dam odpowiedz". Czułam że się boi zostawić ludzi w tej sytuacji. Zobaczę jutro co mi powie, odraz prześlę Wam wiadomość.
Odnośnie Laptopa dla kleryka, (on już został wyświecony - Ks. Joseph). Jestem pewna że dla niego będzie to ogromna pomoc.
Odnośnie leków, byłyby one bardzo pożyteczne, tylko jest ogromny problem tutaj. Jestem pewna że oni (rząd Sudanu Północnego) nam ich nie dadzą. A w tej chwili tutaj na północy są jeszcze większe trudności niż w latach ubiegłych ze strony rządu.... i to na każdym polu - wystarczy że należymy do Kościoła i do nowego Sudanu....
Na początku ubiegłego roku otrzymaliśmy leki z niemieckiej Organizacji do naszego Dyspensarium - wszystko było zatrzymane. Każdy rodzaj leku był pobrany na badania do specjalnych laboratoriów i to 3 różnych. Za analizy trzeba było płacić i również za to, że zabrane leki przetrzymywali w swoim magazynie też trzeba było płacić za każdy dzień. Dzięki Bogu, że księża salezjanie nas wsparli. Byłyśmy gotowe, by leki odesłać.
A może są jakieś inne źródła przekazu, choć wiem, że wszystko jest pod ścisłą kontrolą. W tym są ekspertami.
Myślę, że posyłając na południe Sudanu, może by nie było tych trudności. Wczoraj jeden Pan, powiedział, że jakiś czas temu w Jubie było dwoje młodych wolontariuszy z Polski. Nie był pewny czy jeszcze są. Rzekomo byli przy Księżach Kombonjanach. Kto wie, może też gdzieś tam na południu są Polacy ?
Serdecznie pozdrawiam
z modlitwą
Sudan Południowy nadal potrzebuje naszego wsparcia. Poprzez nasze Stowarzyszenie zbieramy środki, za które zostaną zakupione lekarstwa, żywność, odzież oraz odbudowane domy.
12 września 2011
Kochani
serdecznie dziękuję za ostatni email i wiadomości
W połowie sierpnia pojechałam do nowego Sudanu na rekolekcje, potem w Wau miałyśmy wspólne spotkanie wszystkich Sióstr salezjanek pracujących w obu Sudanach. Do Chartumu wróciłyśmy 1 września i zaraz po paru dniach malaria na nowo mnie położyła. Dzisiaj pierwszy dzień że zaczęłam się trochę poruszać. Ufam, że jutro będzie lepiej.
Wdzięczne jesteśmy za nowo zebrana ofiarę. Jedyny problem w tym, że pieniądze są na szczepionki i lekarstwa - mamy z tym problemy żeby użyć zgodnie z intencją. Dla nas potrzebne są pieniądze na żywność - mleko , cukier i inne .Od powstania nowego Sudanu wszystko bardzo podrożało, zwłaszcza podstawowe produkty żywnościowe. Rodziny bardzo cierpią z tego powodu, a zwłaszcza dzieci i starsi.
Jeżeli chodzi o polskich misjonarzy na południu to nie ma. W tej chwili w obu Sudanach jestem tylko ja - a ja jestem po stronie islamskiej.
Gdyby była możliwa pomoc dla Wau wspólnota naszych sióstr, mamy 2 szkoły podstawowe w jednej około 1800 dzieci w drugiej około 1100 dzieci. Tam też mamy Dyspensarium, gdzie codziennie przychodzi z bliska i daleka do 500 osób dziennie. Tego się nie da opisać co się dzieje tam każdego dnia. Jedna z naszych sióstr salezjanek z Indii jest za to odpowiedzialna, inna siostra tez salezjanka jej pomaga, a potem ma wielu ludzi, lekarzy pielęgniarek do pomocy..
Prowadzimy też wiele punktów dożywiania dzieci do 5-tego roku życia w terenie, program i dożywianie ludzi chorych na gruźlicę i teraz kilka stacji gdzie są umieszczeni ludzie, którzy powrócili z południa Sudanu i jeszcze nie maja nic. Mamy tez tam szkole dla pielęgniarek. Warto kiedyś tam pojechać i zobaczyć. Właśnie tam jest ogromna potrzeba wsparcia zwłaszcza Dyspensarium.
O sytuacji obecnej napisze wkrótce.
Tymczasem serdecznie pozdrawiam ,w modlitwie pamiętam i o nią proszę
wdzięczna
s.Teres
Mój Umiłowany Ludu Boży,
WEZWANIE DO POKOJU I OCHRONY ludności cywilnej w Sudanie!
Przybywam do Was z pielgrzymką pokoju i błogosławieństwa. Jestem dziś we wspaniałym i kraju, w Polsce, w Ojczyźnie naszego błogosławionego Ojca Świętego, Jana Pawła II w poszukiwaniu pokoju dla mojego kraju. Jestem tu, aby prosić Was o modlitwę o pokój w moim kraju, w Sudanie. Przybyłem tu również po to, by podziękować za solidarność z Sudanem poprzez wsparcie materialne, które Sudańczycy wielokrotnie otrzymywali od Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.
Przynoszę Wam pokój, miłość i swoje nadzieje oraz oczekiwania Sudańczyków. Nie piszę do Was tego listu w imieniu Konferencji Biskupów Katolickich Sudanu, ale w moim własnym.
Nazywam się biskup Eduardo Hiiboro Kussala, jestem biskupem katolickim diecezji Tombura Yambio, leżącej w południowo-zachodnim Sudanie. Jestem bardzo wdzięczny, że mogłem przybyć z mojego rodzinnego Sudanu, by podzielić się z Wami naszą wdzięcznością, nadziejami i obawami całego cierpiącego narodu.
W tym liście do Was, chcę wyjaśnić rolę Kościoła katolickiego, który odpowiada na potrzeby, łagodzi cierpienia ludzkie oraz daje nadzieję milionom Sudańczyków. Chcę podsumować to, co uważamy za, główne zagrożenia dla naszych wysiłków i bezpieczeństwa Sudanu i jego sąsiadów. Moje spostrzeżenia chcę podsumować ośmioma postulatami do polskiego rządu, Unii Europejskiej, Międzynarodowej Wspólnoty oraz ludzi dobrej woli.
Już niedługo narodzi się nowe państwo - Republika Południowego Sudanu - niepodległość zostanie ogłoszona podczas uroczystości w stolicy, Dżubie, w dniu 9 lipca. To były bolesne, długie i trudne narodziny.
Miliony ludzi oddało życie w tym marszu do wolności. Miliony ludzi zostało wypędzonych ze swoich domów, a wielu, tak jak ja, zostało wygnanych z kraju.
Ale dzięki nieustającym wysiłkom i poświęceniu niezliczonej rzeszy ludzi, w tym bez wątpienia ważnym wsparciu i przewodnictwu polskiego rządu i Unii Europejskiej, jak również Stanów Zjednoczonych i Norwegii, będziemy świętować tę historyczną chwilę w pokoju.
Urodziłem się w czasie wojny. Zostałem sierotą i uchodźcą w latach jej krwawych dni. Wojna domowa kosztowała nas dużo, ale nie mogę się pysznić tym co nam się przytrafiło.
Kościół stara się wiernie prowadzić ludzi z każdego poziomu społeczeństwa razem - od pasterzy bydła i rolników małych gospodarstw do dyplomatów i prezydentów - buduje mosty tak bardzo potrzebne na naszej drodze do pokoju. Wspierani przez wiele organizacji międzynarodowych, takich jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie i CARITAS POLSKA, możemy kontynuować te działania, wytyczać drogi i kłaść fundamenty na drodze do pokoju i dobrobytu.
Wciąż potrzebujemy Waszej troski, wsparcia i nieustannej modlitwy. Lata wojny i zaniedbania zniszczyły naszą infrastrukturę; brak dostępu do czystej wody i dobrych warunków sanitarnych, opieka medyczna jest jedynie podstawowa, ograniczone szanse edukacyjne. Rozumiemy, że nasz rozwój będzie powolny, ale wiemy, że postęp jest synonimem pokoju. Będziemy cierpliwi.
Jest jednak ogromne zagrożenie, dla naszego pokoju. Pomimo wcześniejszych umów, w tym obowiązującego arbitrażu międzynarodowego, nie został rozwiązany dawny problem statusu Abyei i nie przeprowadzono powszechnych konsultacji na terenie Kordofanu Południowego. Mamy obecnie do czynienia z przemocą, wysiedleniami i cierpieniem zwykłych ludzi. Nie ma usprawiedliwienia dla jakiejkolwiek trudności politycznych, których żniwo poniosą niewinni ludzie. Wzywam społeczność międzynarodową, aby włożyła wszystkie swoje wysiłki w działania zmierzające do zawieszenia broni i umożliwiła swobodny przepływ dostaw pomocy humanitarnej dla potrzebujących oraz by pomogła w zagwarantowaniu przesiedleńcom bezpieczny powrót.
Porozumienie pokojowe (CPA) podpisane w styczniu 2005 r. przestaną obowiązywać
w lipcu 2011 r. Kościół w Sudanie obawia się, że wiele z kluczowych postanowień nie zostanie wprowadzonych w życie, wciąż jest tak wiele punktów zapalnych wzdłuż granicy północno/południowej. Wszystkie społeczności muszą być chronione, zarówno w Sudanie jak i w Południowym Sudanie. Ważne jest, aby zapewnić poczucie bezpieczeństwa i ochrony, poszanowania praw człowieka, zgodnie z zobowiązaniami w Sudanie w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Afrykańskiej Karcie Praw Człowieka i Narodów.
Istotne jest również to, żeby polski rząd, Unia Europejska, USA i Norwegia, jako negocjatorzy i nadzorcy Porozumienia Pokojowego (CPA) przez kolejne lata aktywnie byli zaangażowani w sytuację w Sudanie i Sudanie Południowym. Po zakończeniu najdłuższej wojny w Afryce, największy afrykański kraj jest na rozdrożu.
Droga wychodzenia z przeszłości pełnej przemocy i cierpienia była długa, ale jeśli nadal będziecie nas wspierać i wciąż z zaangażowaniem działać, wszyscy będziemy mogli odegrać swoją rolę w zapewnieniu, narodzin nadziei, wolności, sprawiedliwości i pokoju. Pozwoli to na lepszy start dla nowego życia.
Zalecenie dla polskiego rządu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych oraz Międzynarodowej Wspólnoty, szczególnie zaś dla Stolicy Apostolskiej.
W świetle powyższych niepokojów, Kościół w Sudanie domaga się pilnie od Unii Europejskiej, której Polska jest kluczowym członkiem, o podjęcie niezbędnych, działań:
1. Powstrzymanie przemocy, do której nieustannie dochodzi w Abyei, w Górach Nubijskich, w Kordofanie Południowym, ochronę cywilów i dostarczenie im niezbędnych środków pomocy, możliwie jak najszybciej.
2. Zmobilizowanie wszystkich możliwych środków dyplomatycznych, które wpłyną skutecznie na rządy Północy i Południa, aby te powstrzymały ofensywę militarną na obszarze Abyei, w Kordofanie Południowym i nad Nilem Błękitnym.
Rozmieszczenie żołnierzy Unii Afrykańskiej oraz IGAD tworząc międzynarodową strefę buforową odgradzającą od siebie walczące ośrodki.
3. Domaganie się respektowania w pełni postanowień Porozumienia Pokojowego (Comprehensive Peace Agreement), kontynuowanie zintensyfikowanych prac na płaszczyźnie międzynarodowej w wypełnianiu jego zobowiązań, szczególnie ochronę ludności cywilnej, uznanie i ochronę granic, respektowanie prawa i konwencji międzynarodowych, zniesienie długu publicznego, sprawiedliwe rozdzielenie dóbr naturalnych (ropy, gazu, wody) i dostępu do nich.
4. Domaganie się od ONZ kontynuowania wsparcia dążeń do pokoju w Sudanie Północnym i Południowym, adekwatnymi, logistycznymi środkami, chroniącymi ludność cywilną.
5. Zapewnienie pomocy humanitarnej jak najszybciej i w sposób wystarczający, cierpiącej populacji Sudanu i Sudanu Południowego.
Chronienie praw mniejszości, w tym prawa do ich przemieszczania się.
6. Dostarczenie mocnego i długoterminowego wsparcia w postaci programów edukacyjnych, samorządowych, demokratycznych, wzmacniających demokrację, wolne media, zdrowy system sądowniczy, legislacyjny, programy umożliwiające społeczeństwu pełną partycypację w rozwoju obu krajów.
7. Zwiększenie długoterminowej pomocy rozwojowej dla Sudanu, tworzenie ekonomicznej dywersyfikacji, podnoszenie społeczeństwa z jego ruiny ekonomicznej i ubóstwa. Tu szczególny akcent należy położyć na zdrowie, edukację, rolnictwo, mikroekonomię i rozwój infrastruktury.
8. Zapewnienie technicznego i finansowego wsparcia programom promującym budowanie pokoju, pojednanie społeczne i systemy wczesnego ostrzegania o możliwości wybuchu konfliktu.
V. Podsumowanie / Wnioski
Kończąc, chciałbym wyrazić szczerą wdzięczność za wsparcie. Szczególnie kieruję te słowa do Was, kochani Polacy, narodzie Wielkiego Papieża Polaka, błogosławionego Jana Pawła II, do Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, za pośrednictwem którego Dzieła realizowane są projekty w mojej Ojczyźnie. Także dla Unii Europejskiej, rządu Stanów Zjednoczonych i Społeczności Międzynarodowej, Stolicy Apostolskiej, do ludzi dobrej woli , którzy hojnie wspierają głodnych, biednych uchodźców w Sudanie. Jestem świadkiem tego wsparcia, ponieważ uczestniczyłem w rozdawaniu tej pomocy najbardziej potrzebującym, także mój Lud z diecezji Tombura Yambio otrzymał tę pomoc. Ja, mój Kościół, i mój kraj jesteśmy naprawdę wdzięczni za Waszą solidarność z nami.
Przez większość lat naszej historii i większą część mojego życia wydawało się mało prawdopodobne, że ludność południowego Sudanu będzie miała możliwość korzystania z prawa do samostanowienia. To co się stało jest świadectwem ciężkiej pracy i poświęcenia Waszego rządu i ludzi dobrej woli.
Jak słyszeliśmy, wiele spraw pozostaje jeszcze do rozwiązania i negocjacji w związku z kończącym się okresem obowiązywania Porozumień Pokojowych. Rozwiązanie tych problemów będzie miało decydujące znaczenie dla przyszłości Sudanu. Obawiamy się, my jako mniejszość chrześcijańska i animistyczna, szczególnie ci, którzy pozostaną na północy, że konflikt będzie trwać w Abyei, w Kordofanie Południowym i nad Nilem Błękitnym. Ponadto ludność w Darfurze wciąż cierpi. Cierpienie to i brak poczucia bezpieczeństwa musi zostać zakończone na rzecz pokoju i rozwoju w regionie.
Sudańczycy zrobili ważny krok, by uniknąć powrotu do konfliktów, który wydawał się nieunikniony. Znacząca i nieprzerwana pomoc humanitarna i wsparcie rozwojowe pomoże wzmocnić postęp i zachęcić do zakończenia wojny domowej w Sudanie. Istotne jest, że Stany Zjednoczone nadal aktywnie angażują się w Sudanie i Sudanie Południowym. Cierpieliśmy już zbyt dużo i zbyt długo aby uwierzyć, że naszą pełną wolność osiągniemy w sposób łatwy i szybki. Zbyt wielu ludzi zginęło i zbyt wiele umów zostało zerwanych, aby uwierzyć, że tę wolność będzie łatwo obronić.
Po zakończeniu najdłuższej wojny w Afryce, największy afrykański kraj jest na rozdrożu. Droga wychodzenia z przeszłości pełnej przemocy i cierpienia była długa. Ale z ciągłym wsparciem i stałym zaangażowaniem polskiego rządu, Unii Europejskiej, rządu USA i społeczności międzynarodowej, wszyscy możemy pomóc wejść temu nowemu narodowi na drogę pokoju i dać mu szansę, by cieszył się nadzieją, wolnością, sprawiedliwością i pokojem. Tak bardzo na nie zasługuje i tak długo na nie czekał!
23 czerwca 2011
Drodzy,
serdecznie dziękuję za list i wiadomości. Mocno czujemy , ze jesteście z nami, z NASZYM NARODEM .
Tu na północy ludzie bardzo się boją - co może być po 9 lipca.....Wiemy , wszystko w rękach NAJWYŻSZEGO....W kilku miejscach jest bardzo źle ....
Są dni kiedy pojawia się o tym wiadomość w internecie - ale dosłownie za moment znika. Wiele razy nie możemy otworzyć internetu jest zablokowany. Tak też było kiedy wysyłałam tę prośbę o pieniądze, w końcu udało mi się wysłać na adres e-maliowy Księdza Dyrektora. A oryginał prośby i list od Biskupa Daniela wysłałam pocztą TNT. Ufam, ze doszło.
List postaram się napisać dzisiaj.
Szczęść Boże
z miłością i wdzięcznością
s. Teresa
W tej chwili sytuacja naszych chrześcijan jest przerażająca. Są to tysiące ludzi - zresztą ich się nie da policzyć umieszczonych w wielu miejscach na pustyni .Są to ci, którzy juz wcześniej mieszkali przez ponad 20 lat na obrębach stolicy - w chatach ze szmat , kartonów lub zlepionych z gliny. Ich życie było naprawdę trudne, ale pełni wiary i nadziei patrzyli w lepsze "jutro" - czekali na dzień kiedy będą mogli wrócić do ziemi ojców - na południe. I tak przed 2-3 miesiącami rozpoczął się EXODUS.
Każdy kto tylko miał pragnienie wrócić - zapisywał rodzinę u swego Sułtana (wodza szczepu, do którego należy) no i otrzymywał polecenia co ma zrobić - spakować co ma, zabrać rodzinę i udać się na wyznaczone miejsce na pustyni i tam czekać.
Powiedziano im, że rzeczy będą zabrane wozami ciężarowym, ludzie autobusami. To wszystko rzekomo miało trwać parę dni. Ludzie szczęśliwi przygotowali żywność - najczęściej suszony chleb ,by podczas podróży nie przymierać głodem. I tak wokół stolicy na otwartej pustyni powstały wielkie obozowiska. Tego się nie da opisać - to trzeba zobaczyć, by uwierzyć, że ludzie mogą przeżyć w takich warunkach i do tych granic... Kiedy ich odwiedzamy, to co możemy im ofiarować jest kropla wody w oceanie ich potrzeb. Wielu z nich juz są ponad miesiąc - czekają pod otwartym niebem na to "JUTRO"... Są chorzy, spragnieni i głodni - spożyli to co przygotowali na podróż, która ich jeszcze czeka - niektórzy będą jechali ponad tydzień inni 3-4 dni. Zależy kto i gdzie - co zabiorą ze sobą na podróż - nie wiem ...
W ubiegłym tygodniu w jednych z obozów zmarło 3 - Matka urodziła dziecko pomiędzy tobołkami. Dziecko żyło 2 dni, jeden starszy człowiek i jeden młodzieniec. Przed kilkoma dniami inna Matka urodziła dziecko, które czuje się dobrze, natomiast Matka jest w stanie krytycznym, młody ojciec a mąż tej kobiety z gromadka dzieci powtarza tylko Allach Karim -Bóg jest Miłosierny. Są głodni i zmarznięci .Oni jak i wielu innych przyjechali z daleka z Sennar ,Gadaryf ,Port Sudan i są na tej pustyni o wiele dłużej niż inni. Serce pęka z bólu , jesteśmy bezsilni w obliczu ich cierpienia. Kiedy idę pomiędzy nimi siedzącymi na tobołkach lub poprostu na ziemi dzień i noc - ich twarze, włosy ,ubranie są przykryte piachem pustynnym (wodę musza kupić) - strasznie mnie to boli , ze ja jestem czysta ...ja się wstydzę kiedy podaje im moja czysta dłoń na powitanie, a oni z taka miłością i wdzięcznością patrzą mi w oczy, z których bardzo często płyną łzy....
Im w tej chwili brakuje wszystkiego wody, lekarstw, jedzenia, koców. Dnie są bardzo upalne, a noce i poranki bardzo zimne z silnym zimnym wiatrem pustynnym. Tylu starszych i tyleż małych dzieci chorych, zgłodniałych. Właściwie poza nami - kościołem katolickim nikt ich nie odwiedza.
W ostatnim tygodniu Księża salezjanie otrzymali ofiarę ,zakupione były lekarstwa, koce i cukier - nie wystarczyło dla wszystkich. Smutne to było...z kościoła katolickiego przez 2 dni 3 lekarzy i pielęgniarki udzielali pomocy chorym, rozdawali lekarstwa, witaminy...(musieli mieć na to pozwolenie, choć lekarze to Sudańczycy). To ci ,do których dotarliśmy, a przecież ze wszystkich stron Chartumu tyleż obozów z niezliczoną masą ludzi, których nikt nie odwiedza.
Przed Bożym Narodzeniem pojechaliśmy do obozu Dar Naim (są to ludzie z naszej parafii) i mieliśmy Msze św. pomiędzy ich tobołkami. Na początku Ksiądz powiedział - " wkrótce wyruszycie w podroż, która nie będzie łatwa, a może być , że dla kogoś będzie to ostatnia podróż, że ktoś nie doczeka zobaczyć Ziemi Obiecanej, wielu z was juz jest chorych i słabych, dlatego teraz z rozpoczęciem Mszy św. udzielę sakramentu Namaszczenia Chorych dla tych, którzy pragną go otrzymać. Proszę sobie wyobrazić, ludzie zaczęli spontanicznie podchodzić do kapłana młodzi i starzy i matki z ich dziećmi i z takim z przeżyciem pochylali głowy przed tak Wielka Tajemnica. Oh tego się nie da opisać....długo to trwało...a potem Msza Święta , tyleż spontanicznych modlitw ...
W dzień Bożego Narodzenia znowu mieliśmy Msze święte w 2 obozach. Położyliśmy figurkę Dzieciątka Jezus obok ołtarza na krześle i znowuż jak w tej stajence gdzie nie było niczego oprócz zimna a ludzie jak ci biedni pasterze z takąż miłością z całego serca śpiewali kolędy Maleńkiemu jakby się im nic nie działo, a po Mszy świętej rozdaliśmy już w ciemnościach ponad 300 lizaków - tylko dzieciom. Wszystkim dorosłym ofiarowaliśmy Pismo Święte - Nowego Testamentu.
W drugim Obozie tak samo, była Msza święta i kolędy i tyleż radości. I jeden z nich powiedział - jestem pewien, że dzisiaj będziemy spali dobrze, bo poczuliśmy, że jako chrześcijanie uczciliśmy narodziny Jezusa choć w tak trudnych warunkach.
W dzień Bożego Narodzenia pojechałam z księdzem Dawidem, naszym Proboszczem na Msze św. do stacji Misyjnej, dość odległej. Przyszło tyleż ludzi, było tak pięknie, modlitewnie. Tyleż śpiewów i tańców. Po Mszy św. jeden z młodzieńców mówi do księdza, pojedz z nami tam daleko na pustyni odkryliśmy 3 wielkie kontenery pełne Pisma świętego. Kontenery są otwarte i juz jest dużo zniszczonych, rozrzuconych. Rzeczywiście, pojechaliśmy, dość daleko (zrobiłam parę zdjęć). Pismo święte było wysłane z Bejrutu do Sudanu, a nasi "bracia" usunęli te kontenery na pustynie żeby nie dotarło do rak chrześcijan i żeby to się samo zniszczyło. Jakież przeżycie, serce było i jest pełne bólu.... Zabraliśmy ile mogliśmy i właśnie to te Pisma Święte rozdaliśmy ludziom w obozie po zakończeniu Mszy świętej w Dzień Bożego Narodzenia.
Choć w tej chwili nie potrafimy wyobrazić końca tego wielkiego EXODUS to jednak ufamy, że kiedyś to będzie koniec, ale widząc jak to się posuwa to prawdopodobnie potrwa jeszcze parę miesięcy albo i dłużej. Nasi chrześcijanie naprawdę potrzebują pomocy, by przeżyć ten czas tu na pustyni, podróż, no i początek nowego życia w miejscu , do którego dotrą.
I tu znowu, właściciele wozów ciężarowych i autobusów domagają się wysokich opłat za transport, miedzy innymi dlatego to tak bardzo przedłuża się. Wiemy juz, że tam na południu po dotarciu na miejsce na które tak bardzo czekali - znowu będą cierpieć , nie mają nic, by zacząć żyć po ludzku. Nieraz rozmyślam i mocno czuje , że jakby to byli ludzie niczyi, nie należeli do nikogo, nikt ich nie chciał tu na piachach pustynnych, ani też na ziemi do której z takąż miłością tęsknili.
Na początku w obozach zrobiłam trochę zdjęć, w tej chwili nie potrafię ....teraz jest tak smutny widok i to jest zbyt bolesne by robić im zdjęcia w tym stanie. Do tego kiedykolwiek jedziemy, zawsze zaraz mamy tych co idą za nami i obserwują nas dobrze.... jest niebezpiecznie...musimy być uważne i roztropne.
No cóż będę kończyć Bogu w modlitwie polecam i o nią bardzo proszę.
Wdzięczna
Konferencja Episkopatu Sudanu - Sudan Południowy
List pasterski adresowany do narodu Południowego Sudanu
„ Dołóżcie wszelkich starań, aby zachować jedność Ducha w pokoju który was jednoczy" Ef 4,3)
My, katoliccy biskupi Republiki Południowego Sudanu, podczas konferencji plenarnej w Jubie w dniach od 6 do 8 września 2011, chcemy wyrazić naszą radość i dziękczynienie Bogu za pokojowe narodziny naszego narodu 9 lipca 2011.
Wyzwaniem dla nas wszystkich teraz jest budowanie naszego narodu w jedności i integracji. Jak wyraziliśmy w naszej modlitwie o niepodległość, Sudan Południowy musi „być jednym narodem ze wszystkich szczepów, języków i ludzi". Jest to wspólna odpowiedzialność, nie tylko rządowa. Wzywamy wszystkich obywateli Sudanu Południowego, razem z ich wspólnotami wiary, społeczeństwem obywatelskim i partiami politycznymi do udziału w budowie nowego, dynamicznego i pokojowego narodu. Wspieramy kulturę pracowitości raczej niż roszczeń czy zależności. Sami angażujemy się w dalszym stopniu do odgrywania kreatywnej i prorockiej roli w życiu publicznym , w oparciu o prawa człowieka, odpowiedzialność i godność jednostki, w duchu wartości ewangelicznych Katolickiej Nauki Społecznej.
Istotną częścią w odbudowie narodu jest pojednanie narodowe. Pięćdziesiąt lat wojny zostawiło blizny traumy, a nasze wewnętrzne konflikty ciągle dają o sobie znać. W szczególności wyrażamy troskę o ostatnie śmiertelne zajścia w stanie Jonglei, oraz o ciągnące się konflikty w innych miejscach, włączając Armię Oporu Pana w stanie Zachodniej Ekwatorii i Zachodniej Bahr El Ghazal. Wzywamy wszystkich pokrzywdzonych do naprawiania krzywd środkami pokojowymi, a nie wojennymi. Przemoc nigdy nie jest rozwiązaniem. Wzywamy wszystkie strony w Południowym Sudanie do wspólnej pracy nad pokojem i pojednaniem. Ponownie angażujemy się i nasz Kościół w proces pojednania narodowego, na wszystkich poziomach.
Istotą Kościoła jest wsparcie w budowie integracji ludzkiej. Nasze radio Południowego Sudanu ( z zasięgiem w całym kraju) i uniwersytety katolickie odgrywają widoczną rolę w budowaniu narodu i pojednania. Ta praca odbywa się na wszystkich szczeblach kościoła od instytucji diecezjalnych takich jak komisje ds. edukacji, ochrony zdrowia, sprawiedliwości i pokoju, pomocy i rozwoju, oraz służb duchowych i pastoralnych, których celem jest formacja ludzi jako dobrych obywateli i dobrych chrześcijan. Ponadto, w październiku 2011 odbędzie się narodowe sympozjum poświęcone roli Kościoła w budowie nowego narodu, z wydarzeniami kulturalnymi w całym kraju.
Pozytywnie przyjmujemy formowanie się nowego rządu w Południowym Sudanie. Jesteśmy zbudowani planami poszerzenia gabinetu o reprezentantów z większej ilości regionów i o większą równość kobiety i mężczyzn. Mamy duże oczekiwania związane z tym rządem i z konstruktywną współpracą między nami. Wzywamy rząd i obywateli o wyrugowanie korupcji ze wszystkich poziomów życia społecznego. Jednocześnie, mamy świadomość tego, ze nie od razu Kraków zbudowano i ze budowa nowego narodu to długotrwały proces. Ustawicznie rozliczając rząd w oczekiwaniu na postęp, jednocześnie wzywamy obywateli do umiaru w oczekiwaniach i cierpliwości w ich żądaniach wobec rządu oraz danie mu czasu na uporządkowane i przemyślane decyzje.
Zauważamy z troską powolny proces budowy infrastruktury i podstawowych struktur społecznych, ale też wzrastającą przestępczość i ceny artykułów pierwszej potrzeby, co powoduje trudności w Południowym Sudanie. Wzywamy do ogólnonarodowego wysiłku aby sprostać tym wyzwaniom.
Nasza radość jest hamowana przez tragiczne wydarzenia w Darfurze, Abyei, Południowym Kordofanie, Górach Nuba i Stanie Nil Niebieski. Niesprawiedliwość i brak bezpieczeństwa w strefie granicznej ma negatywne skutki na procesy pokojowe w regionie i kraju. Nasze serca są również pełne troski z powodu złego traktowania naszych współobywateli i członków innych mniejszości w Republice Sudanu. Ich ból jest naszym bólem. Modlimy się za nich solidarnie. Wspieramy również tych wszystkich w obydwu państwach sudańskich jak również społeczność międzynarodową starającą się o sprawiedliwe i pokojowe rozwiązanie problemu.
Przez wstawiennictwo Św. Józefiny Bakhity i Daniela Comboni. Niech Bóg błogosławi naszą nową republikę Południowego Sudanu i naszego sąsiada Republikę Sudanu.
Wydano w Jubie, Republika Południowego Sudanu,
8 grudnia
w Święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
Pismo trzecie
Posłanie katolickich biskupów Republiki Sudanu:
„ Ja, Pan, jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was, zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie."(Jer 29,11)
To jest posłanie katolickich biskupów Republiki Sudanu , zgromadzonych na konferencji sekretariatu biskupów katolickich w Chartum od 13 do 16 lipca 2011, do wiernych archidiecezji Khartum i diecezji El Obeid. Spotkanie to odbyło się po politycznym wydarzeniu 8 lipca, kiedy Południowy Sudan formalnie oddzielił się od Sudanu Północnego. Podział Sudanu na dwa suwerenne państwa nie był łatwą podróżą. Dwa narody, Republiki Południowego Sudanu i Republiki Sudanu mierzą się z dużym wyzwaniem budowy nowej relacji i pozytywnej odpowiedzi na nową sytuację. Prosimy chrześcijan Republiki Sudanu Południowego o nieustanną modlitwę i pracę przy budowie mocnych fundamentów państwowości w ich kraju. My również nie ustawajmy w modlitwie o zakończenie pokojowej transformacji w obu republikach i mamy nadzieję, że znajdzie się polityczne rozwiązanie dla ciągle nierozwiązanych kwestii. Mimo wielu trudności , z nadzieją patrzymy w przyszłość jako uczniowie Chrystusa w tej nowej sytuacji politycznej.
Doceniamy ostatnie przesłanie i zaproszenie do nowego początku Prezydenta Republiki, Omera Achmeda Beshira w jego wystąpieniu w Parlamencie we wtorek 12 lipca 2011. Powiedział tam: „Wchodzimy w nowy etap naszej historii, Drugiej Republiki, istnieje potrzeba nowej konstytucji i wszyscy czujmy się zaproszeni do udziału w tym procesie." Jest to pozytywny krok i zapewnienie ze strony Prezydenta, znak pojednania i apel do uzdrowienia ran oraz prośba do każdego obywatela o podniesienie się z popiołów naszej przeszłości i kształtowania przyszłości pokoju , w duchu godności i równości dla wszystkich.
Nasze serca krwawią , kiedy myślimy o braciach i siostrach ciągle jeszcze cierpiących w południowym Kordofanie i Abyei wskutek przemocy w połączeniu z politycznymi aspiracjami. Mamy nadzieję, że ostatnie próby rozwiązania konfliktu okażą się skuteczne.
Mamy też nadzieję, że umowa pokojowa podpisana 14 lipca w Doha między rządem Sudanu a Ruchem Wolności i Sprawiedliwości przyczyni się do zakończenia długiego cierpienia ludu Darfuru.
W tym czasie zmian, wzywamy naszych współpracowników pastoralnych do traktowania go jako szansy na duchową odnowę i na wzmocnienie ducha jedności, współpracy, wzajemnego wsparcia i dzielenia się zasobami naturalnymi i ludzkimi. Ta nowa sytuacja bardzo przypomina pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, które żyły w czasach prób; utrzymali wiarę poprzez ustawienie Chrystusa w centrum swojego życia. To jest ten sam zmartwychwstały Chrystus mówiący do nas dzisiaj: „Czemu się martwicie? I czemu wątpliwości powstają w waszych sercach? Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata." (Lk 24, 38; Mt 28,20)
W tym nowym wyzwaniu, potrzebujemy gruntownego programu odnowy z inicjatywami pastoralnymi, aby pobudzić powołania, z formacją nowych katechistów i chrześcijańską rodzinną edukacją naszych dzieci. Drodzy bracia i siostry, kościół nadal nosi mandat ewangelizacji i troski o ludzi, gdziekolwiek żyją w tym wielkim kraju, który był świadkiem wielu cudów i zainspirował wielu z nas do bycia misjonarzami dla innych.
Do nas należy odpowiedź na nowe szanse, aby wzmocnić i towarzyszyć naszym wiernym w ich życiu duchowym. Ale ta odpowiedź może nastąpić tylko wspólnotowo, poprzez zaangażowanie i współpracę z naszymi kościołami siostrzanymi i w dialogu z innymi religiami. Istnieje wielka potrzeba współpracy w kształtowaniu nowej konstytucji. Bóg pobłogosławi nas swoim pokojem, jeśli otworzymy nasze serca na przebaczenie i pojednanie.
Na zakończenie, oddajemy się w opiekę Matce Bożej, Królowej Pokoju, Św. Bakhicie, Św. Danielowi Komborni do wstawiania się za nami, abyśmy przeżyli ten czas w pokoju i nadziei.
Z serca Wam błogosławimy
Gabriel Cardinal Zubeir Wako, arcybiskup Chartum i Przewodniczący Konferencji Biskupów
Daniel Adwok Kur, biskup pomocniczy Khartum
Michael Didi Adgum, biskup pomocniczy El- Obeid
Wydane 16 lipca 2011
„Ja, Pan, jestem bowiem świadomy zamiarów, jakie zamyślam co do was, zamiarów pełnych pokoju, a nie zguby, by zapewnić wam przyszłość, jakiej oczekujecie."(Jer 29,11)
To jest posłanie katolickich biskupów Republiki Sudanu , zgromadzonych na konferencji sekretariatu biskupów katolickich w Chartum od 13 do 16 lipca 2011, do wiernych archidiecezji Khartum i diecezji El Obeid. Spotkanie to odbyło się po politycznym wydarzeniu 8 lipca, kiedy Południowy Sudan formalnie oddzielił się od Sudanu Północnego. Podział Sudanu na dwa suwerenne państwa nie był łatwą podróżą. Dwa narody, Republiki Południowego Sudanu i Republiki Sudanu mierzą się z dużym wyzwaniem budowy nowej relacji i pozytywnej odpowiedzi na nową sytuację. Prosimy chrześcijan Republiki Sudanu Południowego o nieustanną modlitwę i pracę przy budowie mocnych fundamentów państwowości w ich kraju. My również nie ustawajmy w modlitwie o zakończenie pokojowej transformacji w obu republikach i mamy nadzieję, że znajdzie się polityczne rozwiązanie dla ciągle nierozwiązanych kwestii. Mimo wielu trudności , z nadzieją patrzymy w przyszłość jako uczniowie Chrystusa w tej nowej sytuacji politycznej.
Doceniamy ostatnie przesłanie i zaproszenie do nowego początku Prezydenta Republiki, Omera Achmeda Beshira w jego wystąpieniu w Parlamencie we wtorek 12 lipca 2011. Powiedział tam: „Wchodzimy w nowy etap naszej historii, Drugiej Republiki, istnieje potrzeba nowej konstytucji i wszyscy czujmy się zaproszeni do udziału w tym procesie." Jest to pozytywny krok i zapewnienie ze strony Prezydenta, znak pojednania i apel do uzdrowienia ran oraz prośba do każdego obywatela o podniesienie się z popiołów naszej przeszłości i kształtowania przyszłości pokoju , w duchu godności i równości dla wszystkich.
Nasze serca krwawią , kiedy myślimy o braciach i siostrach ciągle jeszcze cierpiących w południowym Kordofanie i Abyei wskutek przemocy w połączeniu z politycznymi aspiracjami. Mamy nadzieję, że ostatnie próby rozwiązania konfliktu okażą się skuteczne.
Mamy też nadzieję, że umowa pokojowa podpisana 14 lipca w Doha między rządem Sudanu a Ruchem Wolności i Sprawiedliwości przyczyni się do zakończenia długiego cierpienia ludu Darfuru.
W tym czasie zmian, wzywamy naszych współpracowników pastoralnych do traktowania go jako szansy na duchową odnowę i na wzmocnienie ducha jedności, współpracy, wzajemnego wsparcia i dzielenia się zasobami naturalnymi i ludzkimi. Ta nowa sytuacja bardzo przypomina pierwsze wspólnoty chrześcijańskie, które żyły w czasach prób; utrzymali wiarę poprzez ustawienie Chrystusa w centrum swojego życia. To jest ten sam zmartwychwstały Chrystus mówiący do nas dzisiaj: „Czemu się martwicie? I czemu wątpliwości powstają w waszych sercach? Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata." (Lk 24, 38; Mt 28,20)
W tym nowym wyzwaniu, potrzebujemy gruntownego programu odnowy z inicjatywami pastoralnymi, aby pobudzić powołania, z formacją nowych katechistów i chrześcijańską rodzinną edukacją naszych dzieci. Drodzy bracia i siostry, kościół nadal nosi mandat ewangelizacji i troski o ludzi, gdziekolwiek żyją w tym wielkim kraju, który był świadkiem wielu cudów i zainspirował wielu z nas do bycia misjonarzami dla innych.
Do nas należy odpowiedź na nowe szanse, aby wzmocnić i towarzyszyć naszym wiernym w ich życiu duchowym. Ale ta odpowiedź może nastąpić tylko wspólnotowo, poprzez zaangażowanie i współpracę z naszymi kościołami siostrzanymi i w dialogu z innymi religiami. Istnieje wielka potrzeba współpracy w kształtowaniu nowej konstytucji. Bóg pobłogosławi nas swoim pokojem, jeśli otworzymy nasze serca na przebaczenie i pojednanie.
Na zakończenie, oddajemy się w opiekę Matce Bożej, Królowej Pokoju, Św. Bakhicie, Św. Danielowi Komborni do wstawiania się za nami, abyśmy przeżyli ten czas w pokoju i nadziei.
Z serca Wam błogosławimy
Gabriel Cardinal Zubeir Wako, arcybiskup Chartum i Przewodniczący Konferencji Biskupów
Daniel Adwok Kur, biskup pomocniczy Khartum
Michael Didi Adgum, biskup pomocniczy El- Obeid