
Mimo, że w wyborach w 2008 r. zwyciężyła Pakistańska Partia Ludowa (teoretycznie umiarkowana partia świecka), w ciągu ostatnich dwóch lat drastycznie wzrosła liczba ataków na chrześcijan w całym kraju. Ataki te często przyjmują formę fatwy (dekretu lub orzeczenia islamskiego sądu religijnego, decydującego o życiu i śmierci tych, którzy nie są muzułmanami), zbrojnych ataków na miejsca kultu i uprowadzeń. Zdecydowanie najgorszym narzędziem represji religijnych jest prawo o bluźnierstwach (blasphemy law), które pochłania coraz więcej ofiar. Odnosi się ono do art. 295b. i295c. pakistańskiego kodeksu karnego.
W Kalendarzu Modlitw (www.pkwp.org) Pakistan pojawia się regularnie na drodze modlitwy od czterech już lat! W kraju, gdzie w kodeksie karnym obowiązuje nadal tzw. prawo przeciw bluźnierstwom Wielkanoc ze zmartwychwstałym Panem zdaje się nie docierać. Tuż przed świętami mniejszość chrześcijańska została wstrząśnięta tragedią rodziny Arsheda Masih. Pogrzeb Arsheda Masiha odbył się pod koniec marca przy wzmożonej ochronie policji. Milczenie pakistańskich mediów i rządu w tej sprawie przerażają. Źródła katolickie ujawniły ostatnie słowa ofiary: „To policjanci mnie podpalili". Stało się to za namową muzułmańskiego pracodawcy ofiary. Dodatkowo w przeszłości jego żona była wielokrotnie gwałcona przez funkcjonariuszy na posterunku policyjnym. 38-letni Pakistańczyk został spalony żywcem za to, że wierzył w Jezusa Chrystusa i odmówił przejścia na islam. Na jego pogrzeb przybyły setki osób, w tym przedstawiciele organizacji pozarządowych. Do tej pory policja nie aresztowała żadnego z domniemanych sprawców. Ani rząd federalny, ani Ministerstwo ds. Mniejszości Narodowych nie podjęły żadnych działań. Pakistański chrześcijanin, ojciec trojga dzieci, w wieku od 7 do 12 lat, zmarł 22 marca na skutek poważnych obrażeń. Doznał poparzenia 80% powierzchni ciała wykluczającego możliwość przeżycia. Według naocznych świadków agresję napastników wzbudziła jego odmowa wyparcia się wiary i przejścia na islam.
Peter Jacob, sekretarz dyrektora Sprawiedliwości i Pokoju Kościoła Katolickiego w Pakistanie (NCJP), potępił ten brutalny akt i podkreślił, że „jego zespół dotarł do Rawalpindi, aby rozpocząć równoległe śledztwo i zbadać okoliczności tej sprawy". Dodał też, że „wkrótce zostanie opublikowany raport, oczywiście po odpowiedniej weryfikacji wszystkich szczegółów tego tragicznego wydarzenia". Działacz wyraził też żal w związku z ciszą jaka zapanowała w pakistańskich mediach na temat tego aktu bandytyzmu i braku reakcji ze strony rządu federalnego oraz Ministerstwa ds. Mniejszości Narodowych w związku z tym antychrześcijańskim wątkiem. Przeciwnie, w ciągu ostatnich dni zaczęły krążyć plotki, że Arshed Masih podpalił się sam w proteście przeciwko powtarzającej się policyjnej przemocy i torturom wobec jego żony, Marthy Arshed. Nadużycia miały wprawdzie rzeczywiście miejsce na komisariacie policji, gdzie kobieta była kilkakrotnie wzywana na przesłuchania pod zarzutem kradzieży, a następnie zbiorowo gwałcona. Kradzież zgłosił pracodawca chrześcijańskiej pary Szejk Mohammad Sultan. W domu tego bogatego muzułmańskiego biznesmena miało zniknąć 500 000 rupii (ok. 6 tysięcy dolarów). Chrześcijańskie źródła i agencje informacyjne zaprzeczają tej wersji.
AsiaNews zwraca uwagę, że media islamskie zaciemniają fakty „aby oczyścić muzułmańskiego pracodawcę i policję". Aktualnie dzieci zamordowanego nocują w szpitalu ponieważ rodzina została bez dachu nad głową. Ich matka, wdowa po Arhedzie jest nadal w szoku i nie jest w stanie mówić. Chrześcijanie w Pakistanie jednak nie poddają się strachowi. Podczas ostatnich świąt Wielkanocnych odważnie witali zmartwychwstałego Pana na ulicach, w swoich parafiach, wspólnotach i kościołach. Ponadto przesyłają nam, ludziom wolnym ważną wiadomość: „Nie damy się zastraszyć, a Wy módlcie się za nas". Czyńmy to zatem nie zapominając o ich losie!