Szanowni Państwo!
Zapisując się do naszego newslettera będziecie otrzymywać Państwo cotygodniowe intencje modlitewne za prześladowany Kościół Chrystusa na świecie.
Zachęcamy Państwa do wspólnej modlitwy za prześladowanych chrześcijan.
Nasza wspólnota liczy już 1512 osób!
W Libii rodzi się nowe zagrożenie, podobne do tego, jakie nastąpiło w Afganistanie, Egipcie czy w Iraku. Konstytucja na prawie szariatu. W nowej Libii ma zostać wprowadzone prawo szariatu. Propozycja konstytucji inspirowana tym zdehumanizowanym prawem już powstała, ale niestety nie wzbudziła zainteresowania mediów i organizacji światowych tym zagadnieniem.
Zagrożeniem jest poważne, ponieważ po dyktatorze libijskim może nastąpić wkrótce czas fundamentalizmu w Libii. Narodowa Rada Tymczasowa planuje podporządkować obywateli kraju, prawu szariatu. Będzie to tym łatwiejsze, gdyż odrzuciła ona pomoc militarną ONZ i zanegowała sens obecności pokojowych sił międzynarodowych w Libii. Ponadto wśród rebeliantów jest cała armia sunnickich ekstremistów muzułmańskich. Paradoksalnie, za ich uzbrojenie płaci nie tylko Arabia Saudyjska, ale również Zachód. Francja i Anglia prześcigają się w robieniu interesu na dozbrajaniu bojowników.
Jak się to skończyło dla Afganistanu widzimy niemal na własnych oczach. Prawo szariatu nie ma nic wspólnego z prawami człowieka i demokracją w kontekście Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i praw cywilizacji zachodniej. Artykuł 1. proponowanej konstytucji libijskiej stanowi, że: "Libia jest niezależnym i demokratycznym państwem, w którym obywatele są źródłem władzy, a islam jest religią państwową; głównym źródłem legislacyjnym i ustawodawczym jest muzułmańskie prawo szariatu". Artykuł 1. zakłada wprawdzie wolność dla nie-muzułmańskich obywateli w praktykowaniu swej religii, ale prawo szariatu jest formalnym zaprzeczeniem zarówno "wolności", jak i "praw człowieka" w sensie rozumianym przez Okcydent.
Trudno te sfery ze sobą pogodzić. Głoszenie jednocześnie demokracji i ustalanie, że dana religia jest religią państwową, tworzenie jednej uprzywilejowanej religii, czynienie z państwa, kraju religijnego, stoją ze sobą w jawnej sprzeczności. Tworzenie demokracji arabskiej przy obecności dżihadystów z Al-Jam'a al-Islamiyyah al-Muqatilah (Islamska Grupa Bojowa Libii), fanatycznych zwolenników Abdelhakima Belhaja, ekstremisty wybielonego przez NATO i USA dla tzw. dobra sprawy, czy też mniejszego zła, wkrótce może mieć tragiczne skutki.
Niezależnie od tego, jakim przywódcą narodowym Libii był pułkownik Kadaffi, człowiek, który wspierał terroryzm i sam był zleceniodawcą wielu ataków terrorystycznych, w Libii za jego czasów, nigdy nie dochodziło do krwawych prześladowań chrześcijan. Reżim zwalczał stanowczo i zdecydowanie islamski ekstremizm, nie tolerował też ataków na wyznawców Chrystusa. Teraz ponad 100 tysięcy katolików będzie miało wielkie trudności i dylemat: zostać czy uciekać z nowego "państwa demokratycznego"? Nie wspominając już o Kościele protestanckim, który działa aktualnie w podziemiu. Los chrześcijan i mniejszości religijnych poza jedyną religią w świecie islamu, czyli islamem, też jest już chyba policzony.
Syria, Libia, pewnie wkrótce również Jordania, miejsca względnego bezpieczeństwa i wolności dla nie-muzułmanów już za moment będą również przeszłością i staną się dla nich piekłem, jak Irak, po upadku Saddama Hussajna, w którym od początku inwazji amerykańskiej, z ponad miliona chrześcijan ich liczba spadła do trzystu tysięcy.