Styczeń 2008: 18-letni chrześcijanin, konwertyta z hinduizmu na chrześcijaństwo, został wypchnięty z pociągu przez ekstremistów hinduistycznych w Madhya Pradesh. Wkrótce po odnalezieniu zmarł na skutek odniesionych
ran.17.01.2008: Nowe ataki na chrześcijan!
Odnotowano kolejne napaści hinduistów na chrześcijan. Po stanie Orissa miejscem krwawych napadów stało się miasto Dhamtaree (stan Chattisgarh). Około 500 działaczy hinduistycznej organizacji Dharamsena zaatakowało chrześcijańskich misjonarzy grożąc im śmiercią w razie, jeśli by nie zmienili wiary. Nieznany jest stan ofiar.
Luty 2008: w Kosmi, obok Balaghat, tłum hinduistów wywlókł za włosy cztery osoby z domu, w którym odbywało się nabożeństwo chrześcijańskie i pobił je bambusowymi pałkami, kijami i metalowymi prętami wrzeszcząc: „Stop konwersjom".
12.02.2008: Aresztowano księdza
Chrześcijanie z diecezji Ujjain zaprotestowali przeciwko aresztowaniu ojca Josepha Kappiliparampili osadzonego w więzieniu bez podania jakichkolwiek powodów. Ksiądz wraz z siostrami zakonnymi prowadził szkołę katolicką. 12 lutego około 300 hinduistycznych nacjonalistów z Bajrang Dal podeszło pod szkołę i groziło śmiercią wszystkim znajdującym się w budynku. Policja aresztowała... księdza i siostry zakonne tłumacząc, że ratowała ich życie. Ataki na chrześcijan wciąż nasilają się w tym azjatyckim kraju, większość z nich prowokują nacjonaliści z partii BJP. Rzecznik prasowy diecezji Ujjain, ksiądz Hans Puthiakulangara powiedział, że organizacje fundamentalistyczne nie tylko dokonują brutalnych ataków na księży i wiernych, ale też szkolą dzieci i młodzież w szkalowaniu i oskarżaniu ludzi Kościoła o różne fikcyjne „przestępstwa". Arcybiskup Leo Cornelio i biskup Sebastian Vadakel z Ujjain powiedzieli agencji AsiaNews, że na przykład dziewczynki zmuszane są do fałszywego składania zeznań przeciw księżom oskarżając ich o molestowanie, co dyskredytuje i osłabia autorytet Kościoła wśród społeczności lokalnej.
16.03.2008: Szykanowanie chrześcijan
W stanie Orisa wciąż dochodzi do ataków na chrześcijan i podtrzymywania atmosfery strachu. 16 marca uzbrojeni ekstremiści z partii hinduistycznych nacjonalistów uniemożliwili procesję z palmami w wiosce Tiyangia (stan Kandhamal). Przypomnijmy, że po Bożym Narodzeniu doszło tu do gwałtownych zamieszek. Wówczas życie straciło około sześciu osób, natomiast spalono ponad 730 domów oraz 95 kościołów.
26.03.2008: Peerzada Shakeel, nawrócony na chrześcijaństwo muzułmanin został aresztowany wraz z żoną Arifą. Został oskarżony o wywołanie zamieszek. Kilka dni wcześniej muzułmanie z okolicznego meczetu wdarli się do jego mieszkania i pobili Shakeela. Zawlekli go do meczetu i kazali się modlić. Shakeel oświadczył, że nigdy nie zaprze się Chrystusa, więc znowu zaczęli go katować. Skargę do władz na Shakeela wniósł jego ojciec, członek meczetu Peerzada Gulam Nabi. Shakeel wraz z żoną zostali aresztowani i przewiezieni na posterunek policji w Srinagar (Kaszmir). Chociaż zostali zwolnieni 27 marca, nadal przebywają w areszcie domowym.
Maj 2008: uzbrojony tłum hinduistów przeprowadził atak na dom pastora Rampala Kori w wiosce Maoganj. Napastnicy oskarżyli go o nawracanie ludności lokalnej na chrześcijaństwo, a następnie pobili go metalowymi prętami i drewnianymi kijami. Po zakatowaniu go okradli dom, zabierając 3000 rupii.
19.08.2008: Brutalne morderstwo kapłana!
W indyjskim stanie Andhra Pradeś brutalnie zamordowano katolickiego księdza. Karmelita, o. Thomas Pandippallyil miał 38 lat. Zabito go, gdy jechał odprawić niedzielną Mszę w wiejskiej kaplicy. Znaleziono jego zmasakrowane ciało z okaleczoną twarzą, wyłupionymi oczami, połamanymi rękami i nogami. To kolejny przykład rosnącej agresji przeciw katolikom w Indiach - uważa arcybiskup Hajdarabadu. Ojciec Thomas jest męczennikiem: oddał życie za ubogich i zepchniętych na margines. Jednak nie umarł na próżno, gdyż ofiara jego krwi umocni Kościół w Indiach - mówi abp Marampudi Joji. Równocześnie apeluje do indyjskiego rządu o ochronę praw mniejszości: „Ta wiadomość naprawdę nas zszokowała. Jako arcybiskup pozostaję blisko moich księży i sióstr pracujących na tym odosobnionym terenie. Katolików jest tam niewielu. Nasza praca jest bardzo ceniona. To wiejskie okolice, gdzie nikt się nie angażuje oprócz Kościoła katolickiego. To zabójstwo poraziło wszystkich zarówno w naszej archidiecezji, jak i całym stanie. Apelujemy do rządu indyjskiego, aby pomógł zapewnić bezpieczeństwo katolickiej mniejszości i chrześcijanom, gdyż jesteśmy tu tak samo ważni, jak i inni. Konstytucja gwarantuje nam prawo wyznawania i szerzenia własnej wiary w każdej części kraju. Rząd powinien poważnie podejść do tej sprawy i pomóc nam". Zdaniem abp. Joji zbrodnia jest przejawem zawiści wobec Kościoła katolickiego, który skutecznie przyczynia się do rozwoju tamtych terenów, pomagając ludziom uciskanym. Księża i siostry służą najuboższym, co nie podoba się tym, którzy ich wyzyskują. Zabity kapłan był zakonnikiem od 21 lat. Oprócz duszpasterstwa pracował m.in. w administracji szkolnictwa i służby zdrowia. (rv, asianews)
10.10.2008: Kryzys praw człowieka
Biskup diecezji, która najbardziej została dotknięta aktami bandytyzmu hinduistów wezwał społeczność międzynarodową do interwencji oskarżając władze lokalne i policję swego kraju o ponoszenie pełnej odpowiedzialności za przemoc dokonywaną na chrześcijanach. Biskup Sarat Chandra Nayak z Berhampur z diecezji w stanie Orissa potępił działania fundamentalistów i żąda natychmiastowego zaprzestania destrukcji Kościoła Jezusa Chrystusa. Od czasu trwania pożogi prześladowań w Indiach do dziś zginęło już 30. osób, a 30 tysięcy musiało opuścić swoje domy. Kapłani są obnażani i wystawiani na widok publiczny, torturowani, zakonnice gwałcone, kobiety i dzieci bite i porywane. Biskup powiedział naszej organizacji: „Nie jest tak, że władze lokalne i federalne nie są w stanie nic zrobić, oni po prostu nie chcą nic robić. Niegodziwcy są więc coraz śmielsi, i dalej kroczą ze swoją agresją z wioski do wioski". Biskup Nayak wyjaśnił, że rząd wysłał paramilitarne oddziały do stanu Orissa, by zdławić przemoc, ale nie przyniosło to żadnego rezultatu. Żołnierze nie dotarli do najgroźniejszych obszarów stanu. W odpowiedzi na ostatnie ataki hinduistów na chrześcijan, w wyniku, których zmarła kobieta w wiosce w dystrykcie Kandhamal, policja stanowa wprowadziła godzinę policyjną w 9. wioskach w stanie Orissa. Te akcje prewencyjne są nieznaczne i prowadzone zbyt opieszale, dodatkowo są robione za późno. Biskup Nayak oskarżył rząd o grzech zaniedbania. „To nie jest kwestia religii, ale podstawowych praw człowieka, prawa człowieka do wolności religijnej i sumienia". Biskup oskarża rząd Indii o łamanie praw człowieka, pomimo podpisanej Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ i wezwał społeczność międzynarodową do podjęcia próby nacisków na rząd indyjski. „Inicjatywa wyrażenia swojego sprzeciwu powinna wyjść od różnych rządów". Chrześcijańscy osadnicy są wciąż ofiarami systematycznych ataków, biskup powiedział nam także o aktach wandalizmu i destrukcji w ostatnich dniach, które dotknęły 40. domów należących do katolików w kilku wioskach jego diecezji. Chrześcijanie nieustannie zmuszani są do wyparcia się Jezusa i Jego Kościoła. Jeśli się opierają bandyci niszczą ich domy, wypędzają z rodzinnych wiosek, bestialsko zabijają. „Przemoc jest coraz brutalniejsza". Biskup Nayak obawia się, że konsekwencją nadchodzących wyborów w całym kraju jest apatia i brak reakcji rządu centralnego na zastaną sytuację. Politycy nie chcą być postrzegani jako antyhinduscy sprzymierzeńcy Zachodu. Wydarzenia są całkowicie ignorowane w lokalnych mediach. Mało tego, niektóre katolickie media, w tym AsiaNews krytykują prasę ze stanu Orissy o prowadzenie propagandy antychrześcijańskiej, ukazując brutalnych hinduistów jako ofiary i obrońców przed nachalnymi i agresywnymi misjonarzami z Zachodu. Obecnie w obozach dla uchodźców w Kandhamal przebywa nawet do 25 tysięcy chrześcijan. Biskup Nayak podkreśla jednak, że nawet tam nie są oni bezpieczni, że są wciąż narażeni na ataki, pozostają bez ochrony, a porcjowane żywienie jest zatrute. Wkrótce może dojść do wybuchu epidemii cholery, dotychczas odnotowano już 7. zgonów z jej powodu. Biskup powiedział nam, że „rząd nie jest gotowy podjąć ryzyka dotrzeć do tych miejsc, ale Kościół tak". Dodał też, że podczas gdy Kościół oskarżany jest o zmuszanie Hindusów do nawrócenia się na chrześcijaństwo, chrześcijańscy misjonarze, oddają swoje życie by służyć indyjskiemu społeczeństwu, w postaci pracy na obszarze socjalnym i humanitarnym.
06.11.2008: Śmierć fundamentalisty pretekstem do kontynuowania pogromów
Dziś został zamordowany ekstremista hinduistyczny odpowiedzialny za ataki na chrześcijan w grudniu 2007 (w Kumharigaon, dystrykt Kandhamal w stanie Orissa). Dhanu Pradhan, był członkiem Rashtriya Swayamsevak Sangh (RSS), radykalnej grupy należącej do związku hinduistyczno-nacjonalistycznego Sangh Parivar. Odpowiedzialnymi za jego zabicie są maoiści. Chrześcijanie znowu się obawiają, że będzie to kolejny pretekst do kontynuowania prześladowań, podobnie jak w sierpniu b.r., gdy maoiści zamordowali przywódcę VHP, Swami Laxamananada Saraswatiego. Dhan prowadził bandy hinduistów, którzy w grudniu 2007 r. spalili 13 kościołów, wypędzili z domów setki ludzi, zamordowali trzy osoby. Księża biskupi potępili sierpniowe zabójstwo 85-letniego lidera hinduskich radykałów Laxmanananda Saraswatiego i potępili rozpowszechnianie kłamstwa obarczającego winą za to morderstwo chrześcijan. Chociaż przyznali się do niego maoiści, to i tak agresja ekstremistów hinduistycznych skierowała się na wyznawców Chrystusa, dając początek dramatycznym prześladowaniom. Pasterze Kościoła w Orisie zwracają też uwagę na inne czynniki i siły stojące za przemocą wobec chrześcijan. Według nich, Kościół katolicki w swej misji współczucia i miłości stanął po stronie ludzi ubogich i zmarginalizowanych w społeczeństwie. „Poprzez edukację, ochronę zdrowia, wspieranie mieszkalnictwa i programów zatrudnienia Kościół przyczynił się do budzenia świadomości wśród społeczności lokalnych. One z kolei domagają się swoich praw", zauważyli księża biskupi. To wielu ludziom się nie podobało, gdyż obawiali się oni podważania przez ludzi biednych swych kompetencji i piastowanych stanowisk. Stąd też aktywnie włączyli się w akty przemocy wobec chrześcijan. W ostatnich dniach zmarł ks. Bernard Digal, który ucierpiał w wyniku doznanych 25 sierpnia b.r. obrażeń. Kapłan został dotkliwie pobity przez hinduistów, a następnie porzucony w lesie gdzie (zanim odnalazł go kierowca) przeleżał całą noc. Mimo, że zapewniono mu pomoc lekarską, nie udało się utrzymać go przy życiu. Przemoc hinduskich ekstremistów na chrześcijańskiej wspólnocie w stanie Orisa, który zaczęła się 24 sierpnia, jest kontynuowana bez przerwy aż po dziś dzień. Co najmniej 50 chrześcijan zostało zamordowanych - niektórzy pocięci na kawałki, inni spaleni żywcem. Wielu obawia się, że liczba ofiar śmiertelnych jest znacznie większa. Szacuje się, że nawet 120 chrześcijan mogło zostać zamordowanych. Około 18 tysięcy osób zostało okaleczonych, wielu z nich dotkliwie. Rzesze chrześcijańskich kobiet zostały zgwałcone. Zniszczono ok. 4400 domów, 300 wiosek zostało „oczyszczonych" z chrześcijan. Kilkanaście sierocińców i setki kościołów i kościelnych budynków spalono i zrównano z ziemią. Obozy dla uchodźców, gdzie chrześcijanie szukają bezpieczeństwa i noclegu, są atakowane, a woda do picia - zatruwana.
28.11.2008: Kardynał Bombaju Oswald Gracias: „Przestępstwa przeciwko dzielnemu i tolerancyjnemu miastu"
Arcybiskup metropolii Bombaj potępia ataki i otwiera katolickie centra medyczne, aby pomóc w opiece nad rannymi. Kard. Gracias przekazał kondolencje rodzinom ofiar. Dostojnik zachęca do pełnej współpracy z policją i zaprasza wspólnotę międzynarodową, aby wspierała jego kraj. Smutek z powodu przerażającego ataku, który zdewastował miasto i kraj, potępienie szaleństwa „bezsensownej logiki przemocy", która karmi się „praniem mózgów" wywoływanym przez ideologie - w ten sposób kard. Oswald Gracias, arcybiskup Bombaju, zareagował na atak terrorystyczny. W wywiadzie z poprzedniej nocy dla AsiaNews dostojnik podkreśla „haniebność" ataku, którego celem stali się turyści, w mieście, które zawsze wyróżniało się swą „tolerancyjnością" i „respektowało różne kultury i religie". Zaprasza międzynarodową wspólnotę, aby rozważyła działania w celu „pokonania logiki zła za pomocą dobra i wspierania pokoju" oraz takie działania podjęła. Poniżej publikujemy apel arcybiskupa przekazany korespondentowi Asia News, p. Nirmalowi Carvalho: „Słowa nie są w stanie wyrazić szoku, jaki w nas wywołało to zdarzenie. Jestem głęboko przygnębiony tym atakiem na nasze miasto i na cały nasz ukochany kraj. Kościół w Indiach potępia ten atak tak mocno jak to tylko możliwe. Zostali zabici niewinni i przypadkowi ludzie. Bombaj stał się celem różnych grup terrorystycznych. Kościół wyraża swoje najgłębsze współczucie dla rodzin, które straciły swoich bliskich. Kościół w Bombaju udzieli wszelkich świadczeń medycznych tym, którzy odnieśli rany. Musimy walczyć razem jako naród i wspólnota ludzi dla pokonania terrorystów. Nie możemy nigdy porzucać nadziei, gdyż nadzieja ostatecznie zwycięży. Chrześcijanie zawsze mają nadzieję. Dobro zatryumfuje, zło zostanie pokonane, taka jest nasza Nadzieja. Niestety, bezsensowna przemoc trwa i może dojść do odwetu. My wszyscy musimy starać się rozbudzać uczucie dezaprobaty wobec sił które nas dzielą, wobec żywiołów, które sieją ziarno nieufności i podejrzeń w umysłach naszego ludu. Musimy tworzyć klimat, w którym każdy obywatel ma się na baczności, a siłami bezpieczeństwa są natychmiast informowane o wszelkich tego rodzaju zdarzeniach. W ten sposób umożliwimy rządowi i naszych siłom bezpieczeństwa wcześniejsze podjęcie działań. Ważne, abyśmy dzisiaj byli razem. Bombaj to nasze miasto, w którym wzajemna tolerancja i zrozumienie między kulturami i religiami przeważa pomimo zabiegów, aby nasze miasto rozerwać na części. Będziemy nadal kontynuowali budowę mostów porozumienia między ludźmi, kulturami i religiami. Musimy zło dobrem zwyciężyć i poszukiwać pokoju. Ten atak terrorystyczny nie być czynem ludzi miłujących nasz kraj. To nie Indie i nie Bombaj. Bombaj jest bardzo tolerancyjnym i dzielnym miastem. Indie to kraj wielki i bardzo tolerancyjny. Terroryści to wszystko ludzie zwiedzeni, którym wyprano mózgi, którzy zapewne sądzą, że to co robią jest dobre i wszystko jest w porządku. To co uczynili jest przerażające. Wyrządzają krzywdę niewinnym ludziom i zakłócają pokój. Ta tragedia zgasiła żywot wielu obcokrajowców. To powód do ogromnego wstydu. Indie słyną z gościnności. Prosimy o przebaczenie za odstępstwo od tej zasady uczynione w naszym mieście. Proszę jednak, nie skreślajcie Bombaju. Indie to wielki kraj. Bombaj to wielkie miasto. Wy także jesteście tutaj mile widziani. Ludzie, którzy przeprowadzili te zbrodnicze ataki, to ludzie zwiedzeni, którzy zostali oszukani, którym mózgi wyprano za pomocą ideologii i propagandy. To jest szaleństwo. Przynoszą oni śmierć, strach, panikę i zakłócają harmonię i życie miasta i kraju. Przynoszą chaos. Ale nie upadajcie na duchu. Wierzymy, że Dobro zwycięży i Bóg wyprowadzi nas z chaosu ciemności do Światła Pokoju i Harmonii. Niech Bóg błogosławi Bombaj! Niech Bóg błogosławi Indie!" Kard. Oswald Gracias, arcybiskup Bombaju. (AsiaNews/PKWP/tłum. Paweł Inicki)
04.12.2008: Pokój jedynym sposobem
Biskup Raphael Cheenath z Cuttack-Bhubaneshwar ma nadzieję, że zaplanowana na szeroką skalę misja pokojowa rozpoczynająca się 4 grudnia b.r., przynajmniej częściowo umożliwi tysiącom uchodźcom powrót do domu. Dziesiątki tysięcy chrześcijan z indyjskiego stanu Orissa nadal boją się powrócić do swoich wiosek, po tym jak ponad trzy miesiące temu ekstremiści splądrowali całe wsie, zabijając przy tym ok. 500 osób i niszcząc, co najmniej 4.000 domów i ponad 100 kościołów i kaplic w powiecie Kandhamal. Na podstawie rozpowszechnionych raportów mówiących o nieustającym zagrożeniu życia chrześcijan przez hinduistycznych ekstremistów, którzy odmawiają chrześcijanom powrotu dopóki nie dokonają konwersji, duchowni katoliccy coraz bardziej obawiają się o przyszłość chrześcijaństwa w powiecie Kandhamal. Jednak na razie, w wywiadzie udzielonym przedstawicielom katolickiej organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, arcybiskup Raphael Cheenath powiedział, że misja pokojowa w Kandhamal prowadzona przez indyjskich kapłanów ma za zadanie przekonać społeczność hinduistyczną do pogodzenia się z ich chrześcijańskimi sąsiadami. 150-osobowy zespół, z udziałem nauczycieli i księży, zarówno z Orisy, jak i ze stolicy Indii, planuje odwiedzać rodziny hinduskie, aby spotkać się z mieszkańcami i rozwiać ich obawy związane z propagandą bojowników hinduistycznych. Ideolodzy rozgłaszają, że chrześcijanie stanowią zagrożenie dla sposobu życia społeczeństwa hinduskiego i będą próbowali nawracać ich siłą na chrześcijaństwo. Arcybiskup z Cheenath, który dopiero co powrócił do swojej diecezjalnej siedziby w stolicy stanu Orisa, Bhubaneshwar, powiedział, że wierzy, że misja ta oferuje płomień nadziei, choćby ze względu na to, że udział w tym zespole obejmuje zarówno hinduistów, jak i chrześcijan. Arcybiskup dodał: „Misja pokojowa musi być podjęta za wszelką cenę. Tak bardzo obiecujące w niej jest to, że została zainicjowana nie tyle przez naszą wspólnotę, lecz przez inne grupy, włączając w to również inne wspólnoty religijne". Arcybiskup powiedział dalej: „Plany koordynatorów misji, powstały na bazie faktu, że od 50% do 60% hinduistów w Kandhamal - i wszędzie indziej - wyraża głęboki żal z powodu tego, co się wydarzyło i chce współpracować, w jakikolwiek sposób w celu przywrócenia normalności. Bezpośrednie raporty potwierdzają, że w Kandhamal stosunki hinduistów z chrześcijanami zostały popsute po tym jak ekstremistyczny polityk Swami Laxmanananda Saraswati, którego śmierć w sierpniu wywoła ostatnią falę przemocy, przeprowadził kampanię nienawiści przeciwko katolikom, protestantom i innym wspólnotom chrześcijańskim. I, wbrew raportom mówiącym o tym, że zbrodnie były spontaniczną reakcją na zamordowanie Swami'ego, wynika z nich jasno, że pogromy były starannie zaplanowane dużo wcześniej. Ekstremiści indoktrynowali hinduistów z Kandhamal do podjęcia walki zbrojnej przeciwko ich sąsiadom. Do tej pory bardzo niewielu chrześcijan z Kandhamal wróciło do swoich zrujnowanych domów. Są oni poddawani presji urzędników rządowych, codziennie nakazującym im, aby opuszczali obozy dla uchodźców znajdujące się zarówno w powiecie Kandhamal, jak i w innych miejscach stanu, włączając Bhunaneshwar oraz pobliski Cuttack. Arcybiskup Cheenath powiedział: „Bardzo zależy nam na tym, aby ludzie wrócili do swoich domów, ale żeby mogło to się stać, muszą być chronieni. Dlatego też, prosimy policję o to, aby kontynuowała swój pobyt w tym regionie".
(PKWP/tłum. D. Pawęda)
05.12.2008: Orissa, przed Świętami Bożego Narodzenia zabójstwa i terror wciąż trwają
Jedna kobieta została zamordowana przez rozrąbanie całego ciała, które następnie porzucono w lesie. Inna zniknęła. Obie wróciły do wioski, aby spróbować zebrać ryż dla swych rodzin. Rząd nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa. Jak dotąd, z powodu trwającej od miesięcy przemocy nikogo jeszcze nie aresztowano.
W okręgu Kandhamal (Orissa) wciąż panuje szeroko rozprzestrzeniony terror. Od miesięcy trwają tam ataki na chrześcijan i ich zabójstwa. Rząd Orissy zmusza chrześcijan, aby wracali do swych wiosek, ale nie zapewnia im żadnego bezpieczeństwa. W ostatnich dniach w tym okręgu zamordowano dwie chrześcijanki. Wróciły do swych wiosek, aby spróbować zebrać ryż z własnych pól w nadziei na zdobycie żywności dla swych rodzin. Jedna z nich - Bimala Nayak, lat 52 - została zarąbana siekierami i porzucona w lesie. Jej ciało znaleziono w trzech częściach w okolicy wioski Gubria. Opuściła obóz dla uchodźców w Nuagaon, aby zebrać ryż ze swej działki. Druga - Lalita Digal, lat 45 - została zabita 25 listopada 2008 r. w Dodabali. Przebywała w obozie dla uchodźców w Nuagam. W dniu 21 listopada opuściła go, aby wrócić do wioski i zebrać ryż. W wiosce przebywała u jakichś hinduistycznych przyjaciół. Świadkowie twierdzą, że kobieta została zabrana z domu, w którym się zatrzymała. Do tej pory nie znaleziono jej ciała. We wiosce Tiangia miały również miejsce akty przemocy.
25 listopada w nocy spalone zostały dwa domy należące do chrześcijan. Tiangia to miejsce urodzenia br. Bernarda Digal, który zmarł po upływie miesięcy odkąd był bity i torturowany. 25 listopada władze okręgu zebrały mieszkańców tej wioski, gdzie zamordowanych zostało sześciu chrześcijan. Świętowano „pokojowe spotkanie", na którym władze zagwarantowały zbiegłym chrześcijanom powrót. Światowa Rada Chrześcijan Hinduskich (GCIC) oskarża miejscowy rząd o to, że nie jest w stanie, a być może nie chce, powstrzymać przemocy. Zwracając się do AsiaNews, Sajan George, prezydent GCIC, stwierdził, że „w chrześcijańskiej wspólnocie w Kadhamal wciąż czai się strach; wraz ze zbliżaniem się Świąt Bożego Narodzenia chrześcijan przeraża nie tylko wspomnienie antychrześcijańskiej przemocy z grudnia 2007 r., ale także porażka administracji w zakresie powstrzymania przemocy na szeroką skalę, jaka rozpętała się wobec chrześcijan z Kadhamal po nieszczęśliwym zabójstwie Swami Laxamananada. Zamordowanie tego hinduistycznego przywódcy VHP (Vishwa Hindu Parishad), którego dokonała w dniu 23 sierpnia 2008 r. grupa maoistów, stało się iskrą rozpalającą pogromy wobec chrześcijan w Orissie. Sajan George zauważa, że „po trzech miesiącach, nie aresztowano żadnej z osób odpowiedzialnych za akty przemocy", chociaż administracja zmusza chrześcijan, którzy uciekli - w liczbie około 54.000 - aby wrócili do swych wiosek. Przypomina, że w ostatnich latach obserwowano wiele aktów przemocy wobec wspólnot chrześcijańskich, a szczególnie w grudniu 2007 r., gdy zamordowano trzy osoby i spalono 13 kościołów i setki domów, należących do chrześcijan.
Naveen Patnaik, główny minister Orissy przedstawił parlamentowi szczegóły działań rządu zmierzających do przywrócenia rządów prawa i porządku oraz przezwyciężenia przemocy wobec chrześcijan. Dwa dni temu powiedział, że w sprawie „przemocy w Kandhamal" przesłuchano co najmniej 10.000 ludzi, 598 aresztowano po przedstawieniu 746 zarzutów. Żadna z tych spraw nie dotyczy jednak napaści, które miały miejsce od sierpnia 2008 r. Odpowiadając na pytania kilku członków parlamentu, stwierdził, że otrzymał sprawozdanie - chociaż wciąż niekompletne - na temat przemocy, jaka miała miejsce po śmierci Swami Laxamanandy. Zgodnie z tym raportem spalonych lub uszkodzonych zostało 4.215 domów oraz co najmniej 252 kościoły lub miejsca kultu. Chociaż policja aresztowała trzy osoby związane z zabójstwem Swami, wiele radykalnych grup hinduistycznych zaplanowało manifestacje, aby wyrazić sprzeciw wobec zbyt powolnych działań sił bezpieczeństwa w celu postawienia winnych przed sądem. Demonstracje są zaplanowane na 25 grudnia - czyli Dzień Bożego Narodzenia. Chrześcijanie obawiają się, że rozpętają one nową falę skierowanej przeciwko nim przemocy. (AsiaNews/PKWP/tłum. P. Ilnicki)
09.12.2008: "Nie udało im się mnie złapać!"
Po raz pierwszy odkąd został porwany i pobity 24 listopada b.r., N. Chauhan - misjonarz „Ewangelii Dla Azji" - opowiada swoją historię - własnymi słowami - o tragicznych doświadczeniach prześladowania i cieczce, która jego zdaniem, była cudem. Pastor Chouhan was on outreach ministry in Madhya Pradesh, India, when he was kidnapped by a mob of about 40 anti-Christian extremists.Chauhan został porwany przez tłum około 40 ekstremistów podczas posługi duszpasterskiej w Madhya Pradesh (Indie).He escaped from his captors the next day. Uciekł swoim oprawcom następnego dnia. „24 listopada, o godz. 11, podczas mojej posługi duszpasterskiej w wiosce oddalonej o ok. 20 km od mojego domu, grupa młodych ludzi należących do ekstremistycznego ugrupowania hinduistycznego zatrzymała mnie i zadała mi kilka pytań typu, co robię i dokąd idę. Wtedy otworzyli moją torbę i znaleźli literaturę biblijną. „Ekstremiści zaczęli mnie bić. Zabrali mi rower, telefon komórkowy oraz dwa tysiące rupii (40 USD). Siłą zabrali mnie do oddalonej wioski, gdzie zgromadzonych było ok. 200 osób, i kazali mi usiąść pośrodku tego tłumu. Zadali mi kilka pytań i kazali czytać hinduistyczną literaturę, wyrzec się chrześcijańskiej wiary i oddać cześć jednemu z ich bogów. Gdy się sprzeciwiłem, wtedy znowu zaczęli mnie bić. "Wtedy tłum zawołał swojego lidera. Zabrali mnie do małej szopy i tam zamknęli. Trzymali mnie w zamknięciu od pierwszej po południu do ósmej wieczór. W tym czasie modliłem się do Boga żywego. Pamiętałem wers, w którym Jezus powiedział: „Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwycięży świat" (J 16:33). Ten wers dał mi odwagę, aby stawić czoła wszelkim przeciwnościom. Kiedy wyprowadzili mnie na zewnątrz o godz. 20.00 byłem głody i zziębnięty. Zaprowadzili mnie na spotkanie z przywódcą ekstremistów. Szukałem sposobu na ucieczkę. Powiedziałem im więc, że potrzebuję skorzystać z toalety, a oni pozwolili mi w tym celu pójść do lasu. Odszedłem kawałek drogi i wtedy zacząłem biec. Paru z nich zaczęło mnie gonić i głośno wołało innych, tak, że inni ludzie zaczęli mnie również gonić. Nie wiem, skąd miałam tyle siły. Tłum wziął nawet jeep'a i motocykle, żeby mnie złapać, ale ponieważ uciekałem przez pola ryżowe, nie mogli mnie dogonić. Wpadłem nawet w jakiś rów, ale Bóg pomógł mi się wydostać. I znów zacząłem biec przez las. Aż do północy siedziałem w lesie. Całe moje ciało było obolałe od okaleczeń i pobicia, ale Bóg dał mi siłę do przejścia 12 kilometrów przez las bez strachu. Znalazłem wioskę, w której znam rodzinę chrześcijańską. Około 3 nad ranem dotarłem do ich domu i powiedziałem im co się wydarzyło. A oni dali mi miejsce do spania i zostałem u nich dwa dni, aż do momentu, kiedy poszedłem do innej wioski, aby dostać jakieś lekarstwa. 27 listopada bezpiecznie dotarłem do biura regionalnego „Ewangelii Dla Azji". Teraz dochodzę do siebie w biurze, ale wciąż czuję ból w klatce piersiowej i nogach. Dziękuję Bogu, że ocalił moje życie. Chciałbym również podziękować tym wszystkim, którzy szczerze modlili się za mnie. Proszę również o dalszą Waszą życzliwość, byście pamiętali o mnie nadal w swoich modlitwach". (CO/PKWP/ tłum. D. Pawęda)
18.12.2008: Prześladowanie chrześcijan trwa nadal
Hinduistyczni fanatycy stosują przemoc wobec katolików przy zupełnej bierności tamtejszych władz. „Rząd nie robi nic, by na Boże Narodzenie chrześcijanie mogli czuć się bezpiecznie" - uważa abp Raphael Cheenath, ordynariusz diecezji Cuttack-Bhubaneśwar. Setki chrześcijan są z dala od własnych domów i nie będą oni mogli do nich powrócić z powodu realnego zagrożenia utraty życia. W obozach dla uchodźców znalazło schronienie około 11 tys. wyznawców Chrystusa, zaś kilka tysięcy uciekło w inne regiony Indii. (RV)