"Jeżeli Mnie prześladowali, to i was prześladować będą" (J 15,20)

 

"Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować" (J 15,20)

25.01.2010 Haiti: Aby Haiti mogło żyć. Poszkodowani też pomagają

 

To są ci najbiedniejsi. Nasi haitańscy bracia i siostry nie mieli nic, od czasu do czasu szli do seminarium duchownego i żebrali o kawałek chleba. Nawet i tę możliwość pochłonęła ziemia. Seminarium w Port-au-Prince przestało istnieć. Żebrzący ludzie  nie zobaczą już znajomych twarzy. Bóg zabrał do siebie, jeszcze przed uzyskaniem święceń kapłańskich trzydziestu jeden seminarzystów. Pozostałych dwustu trzydziestu uszło z życiem, wielu z nich odniosło rany lecz pozostali i natychmiast ruszyli ratować ludzi, aby wydobywać spod gruzów ofiary.


Sami będąc poszkodowanymi pomagają. Tak można opisać sytuację Kościoła na Haiti. Nuncjatura Apostolska stała się centrum komunikacyjnym nie tylko dla Kościoła, lecz również dla uczestniczących w akcji ratunkowej organizacji z całego świata. Tym samym zajęła czołową pozycję w organizowaniu pomocy. Spokojnie, szybko i z rozwagą, Nuncjusz Apostolski, arcybiskup Bernardo Auza troszczył się o wszystko. Kościół sam będąc w ruinie, stał się jednym z najaktywniejszych animatorów pomocy.

Wkrótce większość organizacji pomocy humanitarnej opuści Haiti. Pozostanie Kościół, a z nim jego ruiny. Na przykład archidiecezja Port-au-Prince, znajdująca się w samym epicentrum trzęsienia ziemi, posiada osiemdziesiąt parafii, każda przeciętnie ma cztery kaplice.

Kto odbuduje tych trzysta dwadzieścia kaplic? I jeszcze ważniejsze, kto będzie pocieszał, słuchał skarg, kto weźmie tych najsłabszych w ramiona? Kto podbuduje dusze księży i sióstr zakonnych, gdy spadną na nich wszystkie te problemy?

Oni są tymi, którzy ludziom z „wyspy trzęsień", dają nadzieję, a tym samym przyszłość. Bez nich pozostanie jedynie pełna rozpaczy otchłań, przepaść w ziemi. Pomoc Kościołowi w Potrzebie świadczył natychmiastową pomoc (żywność, lekarstwa, a także trumny). W pierwszych dniach klęski było to 170.000 dolarów amerykańskich.

Nasza pomoc będzie trwała, gdy odejdą międzynarodowe grupy ratownicze. Będziemy troszczyć się o przezwyciężenie urazów w ludzkiej psychice. Będziemy reperować zniszczone kościoły i kaplice. Będziemy współnie z naszymi Darczyńcami odbudowywać seminaria, gdyż są one fundamentem przyszłości.

To będzie kosztowało o wiele więcej niż pierwsza, natychmiastowa pomoc. Teraz musimy zatrząść naszymi serce, aby Haiti mogło żyć.


Bóg jest obecny


"Gdzie był Bóg?" - wielu ludzi na Haiti zadaje sobie to pytanie. "Bóg o tym wie" - odpowiadają inni na pytanie o trwającym nieustannie cierpieniu. Wiedzą więcej. Bóg jest w Tabernakulum, On tam jest.

Teraz chcemy odbudować seminarium, będzie większe niż było. PKWP jeszcze przed trzęsieniem ziemi nosiła się z zamiarem rozbudowy seminarium, w odpowiedzi  na zwiększającą się ilość powołań. Tego ziemi nie udało się odebrać: zaufania do Boga, Bóg jest obecny. Tylko On zna głębię cierpienia. W pierwszych e-mailach, jeszcze przed trzęsieniem ziemi, biskupi podziękowali za materialne i moralne wsparcie. Wiedzą, że PKWP robi o wiele więcej niż stawianie murów i oddawanie do dyspozycji maszyn. Zwłaszcza na Haiti ludzie cierpią z powodu tego, że bez przerwy muszą mieć ręce wyciągnięte o pomoc. 

"Wy składacie im je do modlitwy. Wy nie wywyższacie się nad nich. Wy dajecie im poczucie, że są  braćmi i siostrami, dziećmi Bożymi, jak i wy. Zwracacie im godność". Takie słowa brzmią w e-mailach biskupów z Cap Haitien, Cayes i Fort-Liberte.


Podstawowe prawo miłości ujęte jest w słowach: „kochaj bliźniego swego, jak siebie samego". Za to są wdzięczni. Czują, że Bóg jest obecny, że ich nie opuścił.


Naturalnie chodzi tutaj również o mury kościołów i seminariów. Szczególnie seminaria duchowne są kapitałem dla biskupów. Potrzeba dla nich duszpasterzy. Wielu księży i sióstr zakonnych straciło życie, ci, którzy przeżyli tę katastrofę, potrzebują tchnienia miłości. "Pomagacie Haiti od 1969 r. W ostatnich trzech latach daliście ponad 2 miliony euro na budowę kościołów i domów parafialnych, na środki transportu, na rozwój radia Soleil, które w chwili, gdy zawalił się system komunikacyjny ratowało, w dosłownym tego słowa znaczeniu, ludzkie życie, na kształcenie katechetów i seminarzystów, na potrzeby życiowe kapłanów, na ich wyposażenie po odebraniu święceń, i tak dalej, i tak dalej. Gdy odjadą organizacje humanitarne, codzienność będzie wyglądała inaczej. To będą dni powszednie wśród ruin i w otoczeniu duchowej pustyni" - piszą do nas biskupi.

Musimy tam być z sercem i z rękoma. Z pełnym sercem i pełnymi rękoma. Tutaj Kościół, wspólnota Świętych jest w potrzebie. (PKWP/tłum. Christopher Weislo)

« Powrót
Pomoc Kościołowi w Potrzebie | ul. Wiertnicza 142, 02- 952 Warszawa, Tel./Fax: +48 22 845 17 09 | ING Bank Śląski o/ Warszawa 31 1050 1025 1000 0022 8674 7759